I am back, czyli powrót dinozaura

Podobne tematy

Merytokracja i algorytmokracja – czyli jak będą nami rządzić?

Krzysiek Rybiński, jeden z moich ulubionych felietonistów, zasugerował onegdaj, że niedługo będzie nami rządziła algorytmokracja. Ot, taka sztuczna inteligencja...

Czy możemy zaufać wyborom korespondencyjnym?

W wyborach ważne są dwa czynniki - zaufanie społeczne do przeprowadzających głosowanie (przede wszystkim do komisji wyborczych) i zabezpieczenia...

Technologia w codziennej walce z pandemią

W obliczu nadzwyczajnej sytuacji, do której przyczynił się koronawirus, wszyscy musimy zmierzyć się z zupełnie nowymi wyzwaniami i ograniczeniami,...

Po latach dostałem ponownie szansę, aby zabłysnąć jako felietonista. Pewnego przedwiosennego dnia sympatyczny Pan z BrandsIT.pl zaskoczył mnie propozycją, która połechtała moje ego i sprawiła, że chwyciłem za pióro, a właściwie za klawiaturę laptopa.

Czytelnicy, a szczególnie ci obdarzeni pamięcią słonia, powinni kojarzyć moje felietony z okresu 2004 – 2007. W nieco satyrycznym stylu sugerowałem firmom informatycznym, a także administracji, jak racjonalnej podchodzić do problemów rynku i otaczającej go rzeczywistości. Kilkakrotnie odnosiłem się również do lat spędzonych za korporacyjnym biurkiem, gdzie zerkałem na lokalny grajdołek z globalnej perspektywy.

Aliści trochę wody już w Wiśle upłynęło – może więc przed następną szansą – warto ten miniony czas podsumować z punktu widzenia człowieka IT, który wyewoluował także na speca w innych dziedzinach, ale zachował sympatię do technologii, biznesu i ludzi tworzących nasz komputerowy światek.

Ostatni felieton opublikowałem dwanaście lat temu, tak więc od tamtej pory w tradycji chińskiej zaistniał pełen obrót ichniejszego zodiaku. Ponownie wylądowaliśmy w roku Świni. Dwanaście lat – to dużo czy mało? Zostawmy takie pytanie bez odpowiedzi, ale skomentujmy pokrótce ten okres.

W polityce znowu rządzi PIS (tym razem schowany pod szyldem „Zjednoczonej Prawicy”), a polska gospodarka kolejny raz pędzi chyba najszybciej w Europie. Czy dla przedsiębiorców lub pracowników, jest lepiej/wygodniej? Z jednej na pewno strony tak. Technologia wdarła się do wielu obszarów. Internet, smartfony, zdalny dostęp do urzędów, sądów i banków poprawiły komunikację i komfort, ale stert papierów nie ubyło. Przypomina mi to zamierzchłe czasy (początek lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku), kiedy pracowałem w Olivetti (była taka firma!). Pewnego razu pojechaliśmy do fabryki drukarek we Włoszech, aby pokazać klientom możliwości sprzętu. W czasie dyskusji pojawił się modny wówczas slogan „Paperless Office”. Menadżer z fabryki roześmiał się i powiedział, że jest spokojny o pracę i sprzedaż swoich produktów. Widocznie spotkałem wtedy proroka, a przynajmniej jasnowidza. W moim odczuciu nie zrobiliśmy także milowego kroku naprzód w zakresie poprawienia sytuacji wokół biznesu, gdyż jak mawia znajomy mecenas – prawo i przepisy tworzą ciągle ci sami ludzie lub ich wychowankowie. Jak widać najnowocześniejsza technika nie pokonała jeszcze tradycji i solidarności międzypokoleniowej.

Jeśli chodzi o mnie, to zdobyłem i pogłębiłem umiejętności w dziedzinie medycyny, prawa, budownictwa i rolnictwa. Od podstaw zbudowałem szpital, wielokrotnie procesowałem się w sądzie z budowlańcami, a w rolniczym wcieleniu stałem się hodowcą ekologicznego bydła. Często jednak zajmowałem się rynkiem IT, szczególnie startupami i funduszami VC. I tę wiedzę będę starał się przekazywać Państwu w przyszłości.

Zatem jestem z powrotem i mam nadzieję, że BrandsIT.pl pozwoli mi dzielić się moimi spostrzeżeniami i refleksjami. Może jednak uda się wejść drugi raz do tej samej rzeki pisaniny…

Warszawa, 18.02.2019

- Reklama -

Gorące tematy

- Reklama -
Używamy plików cookie, aby zapewnić lepszą jakość przeglądania. Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie.
Używamy plików cookie, aby zapewnić lepszą jakość przeglądania. Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie.