Jaki: KE po raz kolejny przekracza swoje kompetencje; Halicki: niewykonywanie orzeczeń TSUE to samowola

- Reklama -

Komisja Europejska zdecydowała się upoważnić komisarza UE ds. sprawiedliwości Didiera Reyndersa do podjęcia kroków, mających skłonić Polskę do wykonania decyzji i wyroku TSUE dotyczących Izby Dyscyplinarnej SN z połowy lipca – poinformowała we wtorek na konferencji prasowej wiceszefowa KE Viera Jourova, grożąc Polsce sankcjami finansowymi.

Według europosła Jakiego, „Komisja Europejska po raz kolejny przekracza swoje kompetencje”. Przypomniał on w rozmowie z PAP, że w UE obowiązuje „zasada przyznania”.

„Instytucje europejskie mają tylko takie kompetencje, jakie przyznają im państwa członkowskie. Wynika to wprost z Traktatu o Unii Europejskiej. Nikt nigdy nie przyznał KE kompetencji w dziedzinie organizacji sądownictwa, a ona dziś de facto tym się zajmuje. Chce wymusić na Polsce realizacje postanowienia TSUE, które dotyczy organizacji sądownictwa i – co jeszcze bardziej szokujące – żeby w Polsce doszło do zawieszenia ważnej części Sądu Najwyższego, czyli jednej z instytucji konstytucyjnych” – komentuje eurodeputowany.

„Idąc tym tokiem rozumowania, gdybyśmy się mieli zgodzić na to, że można w Polsce zawiesić instytucje konstytucyjne, to równie dobrze za chwilę KE może uznać, że nie podobają się jej inne urzędy wymienione w konstytucji: prezydent, premier, albo Sejm” – dodaje.

Inną opinię w tej sprawie przedstawił w rozmowie z PAP europoseł PO Andrzej Halicki. Podkreślił, że Trybunał Sprawiedliwości UE „to ostatnia i ostateczna instytucja” w sporach dotyczących prawa unijnego i że ma ona możliwość nakładania kar.

„Mieliśmy taką sytuację w przypadku nielegalnej wycinki Puszczy Białowieskiej. Odmowa wykonania orzeczenia TSUE przez SN, to rzecz zdumiewająca i nieakceptowalna. Premier (Mateusz) Morawiecki i minister (Zbigniew) Ziobro muszą się zdystansować wobec tego rodzaju samowoli, bo ma ona charakter anarchii prawnej. W interesie Polski i Polaków jest jak najszybsze rozwiązanie tego problemu, czyli postępowanie zgodnie z naszym interesem politycznym i ekonomicznym, jakim jest bycie w Unii, a nie walka z nią” – zaznaczył Halicki.

Podczas tej samej konferencji prasowej w Brukseli KE przedstawiła również raport o stanie praworządności w UE.

We fragmencie poświęconym Polsce napisano m.in., że „reformy przeprowadzane od 2015 roku zwiększyły wpływ władzy wykonawczej i ustawodawczej na wymiar sprawiedliwości ze szkodą dla niezawisłości sędziów i skłoniły Komisję do wszczęcia procedury na podstawie art. 7 ust. 1 TUE, która nadal jest w toku. (…) Krajowa Rada Sądownictwa nadal działa pomimo kwestionowanej niezależności, a na funkcjonowanie Sądu Najwyższego dodatkowo wpłynęły m.in. zmiany legislacyjne”.

Dla europosła Jakiego jest to przykład stosowania podwójnych standardów.

„Główny zarzut wobec Polski dotyczy sposobu wyboru Krajowej Rady Sądownictwa. W związku z tym, że KRS wybrała członków Izby Dyscyplinarnej SN, to KE uważa, że jest to niepraworządne. Jednak podczas konferencji prasowej padło również pytanie o hiszpański odpowiednik KRS, który jest wybierany dokładnie tak samo jak polski. KE nie wskazała jednak, że działa on w sposób nieuprawniony” – twierdzi polityk.

„KE znów koncentruje się na Polsce, tworząc nieprawdopodobne bajki, że w jednych miejscach w Europie jest lepiej, a w innych gorzej. Tymczasem główną mówczynią na konferencji była wiceszefowa KE Viera Jourova, której kolega (Andrej Babisz) jest premierem w Czechach i w sposób permanentny łamie praworządność de facto sam sobie przyznając pieniądze unijne. O tym jednak nie usłyszeliśmy ani słowa. Trzeba powiedzieć wprost: są to elementy skandaliczne, które uprawniają do zadania pytania, czy KE nie działa w złej wierze” – ocenia Jaki.

Zdaniem Halickiego raporty na temat praworządności można porównywać pod różnym kątem.

„To, co jednak najistotniejsze i zupełnie nowe, z czym Polska do tej pory nie miała problemów, to cały akapit dotyczący zagrożenia korupcją na najwyższych szczeblach władzy. To oznacza, że Polska dołącza do państw największego ryzyka w kontekście uruchamiania środków europejskich. Wymaga to bardzo szybkiej odpowiedzi ze strony rządu polskiego, by nie doszło do spełnienia się najgorszego scenariusza, czyli zawieszenia środków unijnych. Jak wiemy, w przypadku Krajowego Planu Odbudowy (KPO) Węgier ma to już miejsce” – powiedział PAP europoseł PO.

Z Brukseli Artur Ciechanowicz (PAP)

asc/ ap/

- Reklama -
Źródło:PAP

Treści PREMIUM

Otrzymuj cotygodniowy e-mail od BrandsIT, który sprawia, że czytanie wiadomości jest naprawdę przyjemne. Dołącz do naszej listy mailingowej, aby być na bieżąco i uzyskać dotęp do treści PREMIUM za darmo.

- Reklama -
?c=29894&m=1540752&a=289196&r=&t=html