- Reklama -

Japonia przed Igrzyskami mierzy się z czwartą falą pandemii i niskim tempem szczepień

Zobacz

- Reklama -

Szczególnie trudna jest sytuacja w prefekturze Osaka, gdzie w ostatnich dniach notuje się rekordowe liczby infekcji, a w szpitalach zaczęło brakować miejsc dla ciężko chorych na Covid-19. Według naukowców za wzrostem stoi nowy wariant koronawirusa N501Y, który szerzy się w Osace od lutego i odpowiada obecnie za ponad 80 proc. wykrywanych tam zakażeń.

Bilanse rosną również w Tokio, gdzie na trzy miesiące przed planowanymi Igrzyskami Olimpijskimi codziennie potwierdza się po kilkaset nowych zakażeń. Tam również dominujący staje się wariant N501Y, wykryty po raz pierwszy w Wielkiej Brytanii i uznawany za bardziej zaraźliwy.

Tymczasem tempo szczepień oceniane jest jako niskie i nie zanosi się na to, aby przed rozpoczęciem Igrzysk szczepionki otrzymała więcej niż połowa społeczeństwa. Wynika to po części z dużej ostrożności w zatwierdzaniu szczepionek i szerzej – z braku zaufania do nich w społeczeństwie.

Japonia powszechnie kojarzona jest z zaawansowaną technologią medyczną. Kraj ten nie stworzył jednak jak dotąd własnej szczepionki na Covid-19, która zostałaby dopuszczona do użycia. Japonia jest w dużej mierze zaledwie „widzem wyścigu prac nad szczepionkami” – oceniał w grudniu dziennik „Japan Times”.

Dawniej japońskie władze inicjowały prace nad szczepionkami, na przykład w przypadku preparatu przeciwko odrze, śwince i różyczce. Sytuacja zmieniła się w latach 90. ubiegłego wieku, gdy rząd przegrał szereg spraw sądowych o odszkodowania za skutki uboczne rodzimych szczepionek – powiedział gazecie dyrektor Japońskiego Towarzystwa Wirusologii Klinicznej dr Tetsuo Nakayama.

„To nie tak, że Japonia nie ma możliwości badawczych. Ale po przegranych sprawach rząd nie promuje już aktywnie rozwoju nowych szczepionek. To wytworzyło lukę, która utrzymuje się od ponad 10 lat, gdy Japonia jest daleko w tyle za innymi krajami we wdrażaniu szczepionek dla dzieci” – powiedział Nakayama.

W fazie testów klinicznych na ludziach znajdują się obecnie przynajmniej cztery eksperymentalne szczepionki na Covid-19 opracowane przez japońskie instytucje. Żadna z nich nie wejdzie jednak prawdopodobnie do powszechnego użycia przed kwietniem 2022 roku – przekazał „Japan Times”, powołując się na źródła w branży.

Skandale ze skutkami ubocznymi w latach 70. i 80. – w tym śmierć kilkorga dzieci po szczepieniu na błonicę, krztusiec i tężec – podkopały zaufanie do szczepionek. Z badań opinii publicznej wynika, że w Japonii jest ono jednym z najniższych na świecie. W 2015 roku w ankiecie czasopisma „Lancet” tylko niecałe 9 proc. Japończyków zdecydowanie zgodziło się, że szczepionki są bezpieczne, a niecałe 15 proc. – że są skuteczne.

Władze są też bardzo ostrożne w wydawaniu zezwoleń dla zagranicznych preparatów. Szczepionkę Pfizera zatwierdziły dopiero w połowie lutego – dwa miesiące później niż wiele innych krajów – po przeprowadzeniu dodatkowej, niewielkiej próby na Japończykach. Gdy szczepionka dostała zielone światło, jako pierwsi otrzymali ją pracownicy służby zdrowia w ramach kolejnego badania pod kątem ewentualnych skutków ubocznych.

Według mediów szczepionki firm AstraZeneca i Moderna mogą zostać zatwierdzone do użycia i produkcji w Japonii do maja. Lokalne próby kliniczne rozpoczęły się również z użyciem preparatu firmy Novavax, a jego produkcja w Japonii może się rozpocząć przed końcem roku.

Andrzej Borowiak (PAP)

- Reklama -
Źródło:PAP

Polecamy

- Reklama -