Kalifornia uznała kierowców Ubera za pracowników kontraktowych

Udostępnij

Mieszkańcy Kalifornii zagłosowali za popieraną przez przewoźników tzw. Propozycją 22 (ang. Proposition 22), czyli przepisami utrzymującymi status zatrudnionych przez firmy kierowców jako niezależnych pracowników kontraktowych. Zmienia to przyjęte w ubiegłym roku przez stanowe władze prawo, zgodnie z którymi kierowcy i dostawcy pracujący w ramach tzw. gig economy – a więc dla spółek takich jak: Uber, Lyft, DoorDash czy Instacart – mieli być traktowani jak osoby zatrudnione przez firmę, dzięki czemu miały im przysługiwać świadczenia socjalne – w tym minimalna pensja, prawo do nadgodzin, zwolnienia chorobowego, ubezpieczenia zdrowotnego czy zasiłku dla bezrobotnych.

W odpowiedzi przewoźnicy zagrozili tym, że mogą wycofać usługi z Kalifornii. Firmy przeznaczyły też wspólnie 205 mln dolarów na kampanię promującą Propozycję 22. W tym celu spółki wykupiły m.in. reklamy telewizyjne i zamieściły przekazy w swoich aplikacjach mobilnych. Lokalne związki zawodowe oskarżyły przewoźników o to, że chcą “kupić sobie głosy”.

Choć wynik referendum przywraca pracownikom kontraktowym dawny status, firmy będą musiały zmienić warunki ich zatrudniania. W myśl nowej wersji przepisów kierowcy mają mieć zagwarantować minimum 120 proc. najniższej pensji krajowej oraz ubezpieczenie zdrowotne i od wypadków.

Komentując wynik referendum, Uber powiedział: “dzisiaj wyborcy w Kalifornii zgodzili się, żeby zamiast wyeliminować pracę kontraktową, zmienić ją na lepszą”.

Na sukces przewoźników zareagowała giełda. Akcje Ubera podskoczyły o 15 proc., a konkurencyjnego Lyfta o 13 proc.

Propozycja 22 była jednym z wielu rozwiązań legislacyjnych głosowanych w poszczególnych stanach USA wraz z wyborami prezydenckimi. I tak np. mieszkańcy Maine głosowali za zakazem wykorzystywania technologii rozpoznawania twarzy przez policję i urzędy. (PAP)

jowi/ mk/

Źródło:PAP

Zobacz

Ceny ropy w USA powyżej 90 USD/b; inwestorzy monitorują rozmowy USA-Iran

Ceny ropy w USA utrzymują się powyżej 90 USD za baryłkę. Inwestorzy monitorują rozmowy nuklearne pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem oraz oceniają perspektywy popytu na paliwa w warunkach spowolnienia gospodarczego - informują maklerzy.
- Reklama -

REKLAMA