Kanada: trwa wycinka pierwotnego lasu; sąd dał zgodę na usuwanie protestujących

Zobacz

- Reklama -

W Kolumbii Brytyjskiej zatrzymano już ponad 100 protestujących przeciwko wycince starodrzewu. Protesty trwają, choć sąd zarządził kilka dni temu możliwość usuwania protestujących, by pilarze mogli zacząć ciąć drzewa, a jeszcze w kwietniu sąd nakazał przebywającym w sześciu miejscach aktywistom opuścić teren.

Spór o wycinkę dotyczy 20 hektarów lasu w zajmującym 1200 hektarów dorzeczu Fairy Creek niedaleko Port Renfrew na południowo-zachodnim skraju wyspy Vancouver. Trwające od sierpnia ub.r. protesty przeciwko wycince, którą ma prowadzić firma Teal-Jones, nasiliły się w ostatnich tygodniach. Aktywiści broniący drzew podkreślają, że chodzi o ostatni niechroniony jeszcze obszar w południowej części Vancouver Island, gdzie rośnie starodrzew. Protesty w obronie pierwotnego lasu trwają w Kolumbii Brytyjskiej od kilkudziesięciu lat.

Tym razem w tle jest również problem indiańsko-indiański. Ciąć starodrzew chcą władze Indian Pacheedaht, na których terenach znajduje się dorzecze Fairy Creek. Drzew natomiast bronią aktywiści Rainforest Flying Squad, nieformalnej grupy, która twierdzi, że ma kilkuset członków i kieruje się zasadami niestosowania przemocy. W grupie są nie tylko „settlers” (osadnicy), jak mawiają Indianie o nierdzennych mieszkańcach Kanady, ale także Indianie Pacheedaht i przedstawiciele innych plemion.

Zdjęcia, które zamieszczają media i serwisy społecznościowe nie sprzyjają zwolennikom wycinki. Zdjęcie olbrzymiego pnia starego drzewa wiezionego na przyczepie na autostradzie w pobliżu Nanaimo, które Lorna Beecroft zamieściła we wtorek na Facebooku, do czwartku po południu zostało udostępnione ponad 19 tys. razy. Jak mówiła Beecroft lokalnej telewizji CHEK-TV, widok tak gigantycznego ściętego drzewa ją zdenerwował, ponieważ takiego drzewa nic nie może zastąpić. Jak ustalili dziennikarze CHEK-TV, świerkowy pień trafił do kanadyjskiej firmy Acoustic Woods Ltd., tartaku, który specjalizuje się w przygotowywaniu drewna dla producentów instrumentów muzycznych. Firma kupiła dostawę drewna jeszcze jesienią ub.r., świerk ze zdjęcia został ścięty między marcem a sierpniem ub.r.

Inne budzące emocje fotografie w mediach to np. zdjęcia grupy ok. stu seniorów, którzy w miniony wtorek postanowili „zluzować trochę młodszych aktywistów”, jak pisał lokalny „Terrace Standard”. Gazeta cytowała 82-letniego Saula Arbessa, który relacjonował, że kiedy policjanci zobaczyli grupę starszych ludzi, zwinęli taśmy przegradzające drogę i oddalili się.

Dziennikarze zaczęli mieć dość utrudnień w relacjonowaniu wydarzeń i, jak podało Canadian Association of Journalists (CAJ – Kanadyjskie Stowarzyszenie Dziennikarzy), media w koalicji ze stowarzyszeniami broniących wolności prasy postanowiły zwrócić się do sądu o pomoc w egzekwowaniu od policji swobody dostępu do spornych terenów. „W ciągu minionego tygodnia widzieliśmy jak RCMP (policja federalna – PAP) ciągle zmienia zasady w sprawie umożliwiania dziennikarzom relacjonowania tej ważnej sprawy. Każdego dnia są nowe wymówki w sprawie ograniczania dostępu. Mamy dość” – powiedział cytowany w komunikacie przewodniczący CAJ Brent Jolly. W liście do policji dziennikarze napisali m.in., że RCMP „musi niezwłocznie zaprzestać aresztowania i zatrzymywania dziennikarzy, którzy w celach wykonywania swojego prawa do relacjonowania wydarzeń przebywają na terenach, gdzie obowiązuje zakaz protestów.”

Tymczasem broniący decyzji o wycince Indianie Pacheedaht jeszcze w ubiegłym tygodniu przekazali regionalnych władzom, że nie życzą sobie włączania się w dyskusję na temat Fairy Creek. Jak podawała telewizja CTV, w połowie maja lokalne władze przyjęły uchwałę rekomendującą rozmowy na temat opóźnienia wycinki drzew z Indianami Pacheedaht i władzami prowincji. Jednak Indianie oczekują „właściwego szacunku dla suwerenności i życzeń naszego narodu”. W kwietniu, odnosząc się do protestujących, napisali w oświadczeniu, że wykonują swoje konstytucyjne prawa i nie życzą sobie „nieproszonych prób wpływania”, w tym – aktywistów.

Indianie, którzy chcą rozpocząć wyrąb lasu, mają też wsparcie premiera Kolumbii Brytyjskiej Johna Horgana, który jeszcze w kwietniu powiedział, że protestujący muszą opuścić tereny wycinki. CHEK-TV przypomniała jednak, że sporny teren w okolicach Port Renfrew znajduje się w okręgu wyborczym Langford-Juan de Fuca, czyli tym, w którym został wybrany właśnie Horgan.

Z Toronto Anna Lach(PAP)

- Reklama -
Źródło:PAP

Polecamy

- Reklama -