Kielce: Miasto wprowadza trzymiesięczną abolicję ws. deklaracji śmieciowej

Zobacz

- Reklama -

„Trzy miesiące to czas dla nas, aby zbudować narzędzia, na podstawie których będziemy sprawdzać szczelność systemu gospodarki odpadami” – poinformowała w środę Agata Wojda, zastępca prezydenta Kielc.

Do września mieszkańcy Kielc, którzy do tej pory tego nie zrobili, będą mogli bez konsekwencji finansowych dopełnić obowiązku złożenia deklaracji śmieciowej. Po tym okresie urzędnicy zapowiadają zaostrzenie kontroli dotyczących oddawania odpadów. Będą one prowadzone m.in. przez strażników miejskich. Mieszkańcy, którzy nie wypełnią deklaracji śmieciowych, mogą zostać ukarani mandatem do 500 zł.

Wojda zaznaczyła, że miasto prowadzi rozmowy z zarządcami spółdzielni mieszkaniowych, aby uaktualnić dane. „Wiemy, że liczba mieszkańców pod kątem deklaracji spada. Ten problem dostrzegają też zarządcy spółdzielni. Ludzie świadomie lub mniej świadomie uciekają nam z systemu. Obecnie zarejestrowanych w nim jest około 157 tys. osób” – powiedziała.

Z danych GUS wynika, że w stolicy woj. świętokrzyskiego mieszka ponad 180 tys. osób.

Wojda podkreśliła, że bezpośrednim efektem uszczelniania systemu będzie wzrost wpływów do budżetu, co być może w przyszłości nie będzie wymuszało aktualizacji stawki za odbiór odpadów. Na razie władze miasta nie rozważają zmiany w naliczaniu opłat za odbiór śmieci i uzależnienia tego np. od zużycia wody.

Obecnie kielczanie płacą 14 złotych za odpady segregowane i 28 złotych za niesegregowane.

Kolejnym problemem, na który zwrócono uwagę podczas środowej konferencji prasowej w Kielcach, są dzikie wysypiska śmieci.

„Skala zjawiska jest porażająca. Tylko w tym roku, do końca kwietnia, strażnicy miejscy zrealizowali 1200 interwencji dotyczących zaśmiecania miasta” – poinformowała Renata Gruszczyńska, komendant Straży Miejskiej w Kielcach. „Taką samą liczbę interwencji podjęto w całym ubiegłym roku. Strażnicy nie będą pobłażliwi. Będą stosowane najwyższe możliwe mandaty” – zaznaczyła.

Dodała, że kiedy skala zaśmiecania i gromadzenia odpadów stanie się na tyle poważna, że będzie stwarzać zagrożenie dla środowiska i mieszkańców, wówczas strażnicy będą mieli podstawy do zawiadomienia prokuratury w związku z możliwością popełnienia przestępstwa.

Uprzątnięcie dzikich wysypisk znajdujących się m.in. w lasach i na terenach zielonych kosztuje Kielce ponad 200 tys. złotych rocznie. (PAP)

Autor: Wiktor Dziarmaga

wdz/ mk/

- Reklama -
Źródło:PAP

Polecamy

- Reklama -