Komisja obrony zajmowała się karabinkiem Grot. KO zapowiada wystąpienie do NIK

FOTO: PAP

Prezes Fabryki Broni podkreślił, że wady są usuwane na bieżąco, a firma regularnie omawia z wojskiem kolejne zmiany w konstrukcji. Posłowie KO odnosząc się do wątpliwości w sprawach proceduralnych i zarzutu, że zamówienie podpisano przed ukończeniem badań, zapowiedzieli wystąpienie do NIK i kontrolę poselską. Żołnierzom WOT, którzy zapłacili za zgubienie wypadającego regulatora gazowego, koszty zostaną zwrócone.

Informacja ministra obrony „na temat wad konstrukcyjnych polskiego karabinka Grot oraz ich wpływu na bezpieczeństwo korzystających z tego sprzętu żołnierzy Wojska Polskiego” była we wtorek tematem posiedzenia sejmowej komisji obrony.

W styczniu portal Onet w artykule o wadach technicznych karabinka Grot, napisał, że jest on „tak zły, że zagraża żołnierzom”. Zarzucił też, że przy dopuszczeniu broni naruszono procedury badań i akceptacji. Powołując się na próby przeprowadzone przez byłego oficera wojsk specjalnych onet.pl opisał wypadające regulatory gazowe, przegrzewanie się przy ciągłym ogniu, podatność na zacięcia po zapiaszczeniu i na korozję, łamliwą kolbę, pękający magazynek i jego gniazdo.

Według Joanny Kluzik-Rostkowskiej (KO) pierwszy kontrakt na karabinki Grot został podpisany jeszcze przed zakończeniem testów. Jak zaznaczyła wtorkowe posiedzenie komisji jest „efektem niestandardowych działań” ówczesnego ministra obrony Antoniego Macierewicza (PiS). Pytała o sposób przeprowadzania prób.

Wiceminister obrony Wojciech Skurkiewicz podkreślił, że nie było żadnego wypadku związanego z używaniem Grota. Przypomniał, że prace nad karabinkiem mającym być częścią modułowego systemu broni strzeleckiej (MSBS) podjęto w 2007 roku, wczesne egzemplarze prezentowano w 2012 r. Jak dodał, jeszcze za rządów PO-PSL konstrukcja została wyróżniona przez ministra, została też w 2015 r. nagrodzona na targach zbrojeniowych w Kielcach, a statuetkę wręczał wiceszef MON Czesław Mroczek, obecnie poseł opozycji.

Skurkiewicz wyliczał też zmiany wprowadzone w miarę usuwania wad i udoskonalania konstrukcji: wydłużenie łoża, uniemożliwiające wypadanie regulatora gazowego, zmianę kąta osadzenie przedniej rękojeści, zmianę zamka i zastosowanie wytrzymalszej iglicy narażonej na pęknięcie przy treningu „na sucho” bez oddania strzału. Wyraził przekonanie, że gdyby rząd PO-PSL okazał więcej zainteresowania i wsparcia producentowi, „bylibyśmy w zupełnie innym miejscu”.

Podkreślił, że nie odnotowano ani jednego przypadku, by użytkowanie Grota spowodowało uszczerbek na zdrowiu żołnierza używającego tej broni.

Także wiceminister aktywów państwowych Zbigniew Gryglas zapewnił, że Grot „to broń stuprocentowo bezpieczna”. Jak dodał, „nie doszło do żadnego przypadku, który by zagrażał zdrowiu, życiu żołnierzy”. Zapewnił, że broń będzie udoskonalana. Zwrócił też uwagę, że jako rodzima konstrukcja Grot nie podlega żadnym ograniczeniom eksportowym.

„Mam Grota na stanie i bardzo lubię z niego strzelać” – poinformował dowódca WOT gen. dyw. Wiesław Kukuła. Według niego niektóre informacje mediów „nie mają nic wspólnego z rzeczywistością”. „Oczywiście że uważamy tę broń za bezpieczną” – odpowiedział na pytanie szefa komisji Michała Jacha (PiS). Jach publikacje Onetu nazwał „szmatławymi”.

Kukuła przypomniał, że wojsko nie ma już karabinków w najwcześniejszej wersji A0 – te karabinki zostały doprowadzone do wersji A1, a obecnie dostarczane są w wersji A2. Zaprzeczył, by egzemplarze wariantu A1 miały być modernizowane do wersji A2. (O zakładanym doprowadzeniu do wersji A2 karabinków zmodernizowanych z A0 do A1 mówił na początku lutego producent broni.)

Mówiąc o usterkach broni Kukuła zaznaczył, że do treningu „na sucho” powinno się używać tzw. zbijaków, oszczędzających iglicę. Zwrócił uwagę, że wielu ochotników WOT nie miało żadnego doświadczenia w obchodzeniu się z bronią. Według Kukuły wypadanie regulatorów miało charakter „incydentalny”, a przyczyną mogło być przypadkowe przestawienie do pozycji. Zadeklarował zarazem, że skoro producent zdecydował się zmienić ten element konstrukcji, to żołnierze WOT, którzy zapłacili za zgubienie regulatora, otrzymają zwrot kosztów.

Andrzej Rozenek (Lewica), który podkreślił swoje zainteresowanie bronią i zamiłowanie do strzelectwa, przytoczył publikacje prezentujące doraźne sposoby zabezpieczania regulatora gazowego przed wypadnięciem – przy użyciu opaski zaciskowej lub elementów wytworzonych na drukarce 3D. Zwracał uwagę na wysoką cenę karabinka, która czyni go najdroższym w swojej kategorii na świecie, przy jednoczesnym zastosowaniu niedoskonałych materiałów do wykonania niektórych podzespołów.

Natomiast Bartosz Kownacki (PiS) nazwał Grota „jednym z nielicznych dobrych sprzętów polskiej armii, które można eksportować, którymi można się pochwalić”. Publikację Onetu nazwał skandalem i domagał się informacji od służb specjalnych, jak ekspert portalu wszedł w posiadanie wojskowej wersji broni.

Według Macierewicza karabinek „jest tak świetny że spowodował niebywały atak”, za którym mogą stać interesy konkurencyjnych producentów. Były szef MON zapewnił, że wszystkie karabinki dostarczane armii przeszły niezbędne badania kwalifikacyjne, a usterki miało nie więcej niż 1 proc. sztuk broni.

Także prezes Fabryki Broni Łucznik-Radom Adam Suliga podkreślił, że warunkiem dostarczenia pierwszej partii było zakończenie badań kwalifikacyjnych z wynikiem pozytywnym, a dostawy były możliwe dopiero po orzeczeniu Inspektoratu Uzbrojenia. Podkreślił, że w razie reklamacji FB usuwa wady, a co trzy miesiące odbywają się spotkania z wojskiem. „Omawiamy wady, wymieniamy uwagi; wspólnie decydujemy, co będzie wdrożone, żeby broń polepszyć” – dodał Suliga.

Czesław Mroczek (KO) podkreślił, że „do tej pory mieliśmy bulwersujące ataki rządu na media, które informowały o potencjalnych wadach karabinka”. „Dzisiaj wiemy, że sprawa jest poważniejsza niż się wydawało, trzeba dokonać szczegółowej analizy” – powiedział poseł KO. Przyznał, że prace nad programem indywidualnego systemu walki Tytan, którego częścią ma być MSBS, zaczęły się w 2007 r., a w 2014 r. podpisano umowę na pracę rozwojową na „program niestety ciągle niezrealizowany”.

Według Mroczka fakt, że „tuż po podpisaniu umowy” i pierwszych dostawach trzeba było modyfikować broń, a obecnie wojsko nadal dysponuje wersją A1 z wadami, które usunięto dopiero w wersji A2, „to straszliwa porażka”, za którą stoją nieudolności, narażenie na szwank interesów państwa, w tym sił zbrojnych.

„W świetle tego, co wiemy klub KO wystąpi do NIK o kontrolę, podejmiemy też kontrole poselską ustalającą szczegóły” – zapowiedział Mroczek.

Podczas posiedzenia komisji głos zabrał członek zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej, w której skład wchodzi Fabryka Broni, Hubert Stępniewicz.

„Nie mamy wątpliwości do co jakości, bezpieczeństwa i nowoczesności karabinka” – powiedział Stępniewicz. Poinformował, że trwają rozmowy w sprawie potencjalnej sprzedaży karabinka. „Prowadzimy kilkanaście postępowań” – dodał. Jak podkreślił, są to „rozmowy bezpośrednie”, ponieważ pandemia nie sprzyja udziałowi w targach.

Karabinek został opracowany przez Fabrykę Broni i Wojskową Akademię Techniczną. Nazwę Grot nadano mu na cześć gen. dyw. Stefana Roweckiego „Grota” – komendanta głównego Związku Walki Zbrojnej i AK, jednego z twórców podziemia niepodległościowego w II wojnie światowej. Dotychczas wojsko otrzymało 43.700 egzemplarzy Grota, w tym blisko 7000 w najnowszej wersji A2.(PAP)

autor: Jakub Borowski

brw/ par/

Źródło:PAP
Używamy plików cookie, aby zapewnić lepszą jakość przeglądania. Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie.
Używamy plików cookie, aby zapewnić lepszą jakość przeglądania. Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie.