- Reklama -

Łódź: dzięki nowatorskiemu zabiegowi 12-latek może żyć bez rozrusznika serca

Zobacz

- Reklama -

Zabieg kardioneuroablacji u 12-letniego Michała wykonał dwa miesiące temu zespół pod kierownictwem prof. Sebastiana Steca, kardiologa i elektrofizjologa ablacyjnego z Oddziału Kardiologii Dziecięcej Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki. Ostatnio chłopiec wrócił do szpitala na badania mające potwierdzić skuteczność zastosowanej metody.

„Kontrola wykonana po dwóch miesiącach przekonuje nas, że daliśmy pacjentowi szansę na zupełnie normalne funkcjonowanie” – powiedział PAP prof. Stec.

Michał od drugiego roku życia miał wszczepiony rozrusznik serca. Wskazaniem do jego zastosowania były występujące u dziecka bloki w pracy serca, które powodowały omdlenia.

„Od rodziców wiem, że najczęściej zdarzało się to podczas podróży i jedzenia, ale dzięki zastosowaniu rozrusznika przez ostatnie lata nie odczuwałem takich objawów, choć bloki nadal występowały” – zaznaczył Michał.

Zbliżał się termin wymiany rozrusznika. To zabieg rutynowy u osób żyjących ze stymulatorami serca, jednak specjaliści z ICZMP postanowili spróbować innej metody, która pozwoliłaby na całkowite pozbycie się tego urządzenia.

„Widzieliśmy szansę na wyleczenie odruchu, który powoduje przerwę w pracy serca, zabiegiem kardioneuroablacji. Celem zabiegu jest spowodowanie sytuacji, w których impulsy idące przez nerwy do serca nie będą powodować przerwy w jego pracy i nie będzie konieczności kontynuacji leczenia rozrusznikiem u młodego, bardzo aktywnego i chcącego być jeszcze bardziej aktywnym młodzieńca” – podkreślił kardiolog.

Wyjaśnił, że zabieg polega na małoinwazyjnym wprowadzeniu elektrody do układu żylnego w okolicy udowej. Następnie jedna z elektrod kierowana jest do szyi, gdzie namierzany jest nerw błędny i specjalnym rodzajem stymulacji powoduje się przerwę w pracy serca. Następnie druga elektroda tworzy mapę serca i namierza w nim układ unerwienia.

„Wykonujemy aplikację prądu o częstotliwości radiowej, powodując odnerwienie serca, a potem elektrodą z okolicy nerwu błędnego w szyi sprawdzamy, że już nie wywołujemy specjalnymi stymulacjami przerwy w pracy serca” – wyjaśnił prof. Stec.

W skomplikowanym zabiegu brał udział ponad 10-osobowy zespół, w tym 5 lekarzy.

„Nasze doświadczenie zdobyliśmy na ponad 100 zabiegach z dorosłymi. U 10 osób, które wcześniej cierpiały na bardzo długie przerwy w pracy serca, sięgające nawet do 90 sekund, już udało się usunąć rozrusznik. Jak sprawdziliśmy, w Europie nie ma opisu przypadku dziecka z żyjącego z rozrusznikiem od 10 lat, u którego z powodzeniem zastosowano kardioneuroablację” – dodał prof. Stec.

Zaznaczył też, że w czasie zabiegu udowodniono, że u 12-latka nadal występowała gotowość do przerw w pracy serca, mimo że przez ostatnie 10 lat, dzięki zastosowaniu rozrusznika, u chłopca nie pojawiały się omdlenia. Stymulator sprawdzał się bardzo dobrze, jednak wymagana była co jakiś czas jego wymiana.

„Dzięki naszemu zabiegowi udało się zmienić unerwienie serca, aby dziecko w przyszłości nie musiało przechodzić kolejnych wymian elektrod i ponosić ryzyka powikłań, związanych z tymi zabiegami, np. przebicia płuca lub serca czy infekcji, a także ograniczeń w codziennym życiu np. w aktywności sportowej, zwłaszcza w dyscyplinach związanych z gwałtownymi ruchami ręką, bo wtedy pojawia się zagrożenie złamania elektrody” – wyjaśnił ekspert.

Zamiast zabiegu wymiany rozrusznika serca Michał ma teraz w planach wyjazd z kolegami na obóz windsurfingowy. Wcześniej lekarze odradzali mu ten sport.

„Od dziecka rodzice mówili mi, że nie będę mógł nigdy uprawiać sportów kontaktowych, sztuk walki, wykonywać zawodów związanych z elektryką, magnesami itp. Jestem bardzo szczęśliwy, że teraz będę mógł robić to wszystko” – podkreślił.(PAP)

Autorka: Agnieszka Grzelak-Michałowska

agm/ joz/

- Reklama -
Źródło:PAP

Polecamy

- Reklama -