MSZ Białorusi o francuskim zakazie dla samolotu linii Belavia: to powietrzne piractwo

Zobacz

- Reklama -

Rzecznik twierdzi, że ograniczenia przelotu wobec linii lotniczych można wprowadzać jedynie na podstawie decyzji Rady Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO).

„To absolutnie skandaliczny fakt i niemoralny czyn” – powiedział Hłaz, wskazując na szokujące „ignorowanie interesów ludzi na pokładzie, ich bezpieczeństwa”.

Samolot linii Belavia lecący w środę z Mińska do Barcelony z 54 pasażerami na pokładzie nie został wpuszczony do polskiej przestrzeni powietrznej w związku z tym, że Francja odmówiła mu przelotu nad swoim terytorium. Samolot krążył przez pewien czas nad Białorusią, żeby spalić paliwo, a następnie wrócił do Mińska.

„Fakty są takie, że samolot już wystartował i chociaż nie było ograniczeń ze strony władz Hiszpanii, służby lotnicze, przede wszystkim Francji, już w czasie lotu zamknęły przestrzeń (powietrzną – PAP). W efekcie samolot musi latać w kółko” – mówił przedstawiciel białoruskiego resortu spraw zagranicznych.

Hłaz zwrócił uwagę na „moralny aspekt”, podkreślając, że białoruski przewoźnik nie złamał żadnych przepisów, nie miał przy tym żadnego związku „z polityczną histerią wokół lotu Ryanair”. Podkreślił też, że w samolocie byli przede wszystkim obywatele UE.

Na poniedziałkowym szczycie w Brukseli przywódcy państw unijnych uzgodnili, że zostanie wprowadzony zakaz przelotów przez przestrzeń powietrzną UE dla białoruskich linii lotniczych i uniemożliwienie im dostępu do portów lotniczych UE oraz zaapelowali do przewoźników lotniczych mających siedzibę w UE o unikanie przelotów nad Białorusią. Szereg linii lotniczych już podjęło taką decyzję, a także odwołało loty do i z Mińska.

Samolot relacji Ateny-Wilno linii Ryanair lądował przymusowo w Mińsku w niedzielę z powodu rzekomego ładunku wybuchowego na pokładzie. Władze Białorusi potwierdziły, że poderwały myśliwiec MiG-29 do pasażerskiej maszyny. Mińsk odrzuca przy tym oskarżenia o zmuszenie maszyny do lądowania.

Po lądowaniu w stolicy Białorusi zatrzymano tam Ramana Pratasiewicza, byłego współredaktora kanału Nexta, uznanego przez władze białoruskie za „ekstremistyczny”. Zatrzymana została również jego partnerka, obywatelka Rosji Sofija Sapiega. (PAP)

just/ ap/

- Reklama -
Źródło:PAP

Polecamy

- Reklama -