- Reklama -

Niedzielski: sprawa zw. ze Szpitalem Południowym jest przekuwana w sytuację polityczną

Zobacz

- Reklama -

Szpital Południowy (wchodzi w skład spółki Szpital Solec) stał się w ostatnich dniach przedmiotem sporu wojewody mazowieckiego Konstantego Radziwiłła z władzami Warszawy, którym wojewoda zarzucił opieszałość w organizacji pracy placówki (problemem jest przede wszystkim brak personelu medycznego). W piątek minister Niedzielski poinformował, że decyzją wojewody do spółki ma zostać wprowadzony pełnomocnik, którym zostanie dr Ewa Więckowska, była prezes Szpitala Solec.

Pytany o to w RMF FM Niedzielski zaznaczył, że starał się robić wszystko, żeby ten konflikt nie miał charakteru politycznego. Ale – zaznaczył – „widzę sytuację w Warszawie, gdzie tych łóżek szpitalnych zaczyna brakować i pewna opieszałość w działaniu związanym z otwarciem tej części Szpitala Południowego, gdzie zlokalizowany jest szpital tymczasowy, po prostu nie znajduje mojej tolerancji”.

W związku z tym – tłumaczył szef MZ – wojewoda Radziwiłł „zaproponował rozwiązanie w postaci wskazania pełnomocnika, który będzie zarządzał w imieniu ministra tą sytuacją, żeby te łóżka przywrócić (…) a ja to bez wahania zaakceptowałem, bo dynamika sytuacji jest taka, że trzeba działać”.

„Teraz ta sytuacja zaczyna być koloryzowana i przekuwana na sytuację polityczną, a tak nie jest, bo jedyny cel to zapewnienie łóżek dla pacjentów w Warszawie” – podkreślił Niedzielski.

Pytany o scenariusz, w którym do Polski zapraszani będą lekarze zza granicy, by pomóc w walce z pandemią, minister odparł: „jeżeli byłaby taka potrzeba, to nie miałbym żadnej chwili wahania, żeby się o takie wsparcie zwrócić”. Zaznaczył jednocześnie, że cały czas wypracowywane są różne rozwiązania, takie jak m.in. dopuszczenie do pracy w Polsce lekarzy ze Wschodu. „Stosujemy te rozwiązania w trybie awaryjnym; nie mamy czasu na dyskusje, trzeba szukać rozwiązań, które będą dopuszczały jak największą liczbę lekarzy” – powiedział Niedzielski.

Zapytany o sytuację rezydentów, którzy domagają się odwołania egzaminów ustnych ze specjalizacji, Niedzielski powiedział, że nie odnotowano zwiększonej ilości zwolnień lekarskich wśród rezydentów, co odbiera jako – wskazał – „odpowiedzialną postawę”. Zadeklarował też otwarcie na dialog w tej sprawie, ale – zaznaczył – po trzeciej fali pandemii. „Teraz to nie jest moment na budowanie konfliktów” – podkreślił Niedzielski.

Zwrócił jednocześnie uwagę, że w tym roku uczelnie są w stanie zapewnić względy bezpieczeństwa w czasie egzaminów, a procent wyszczepienia wśród zdających jest bliski 90 proc.

Resort zdrowia w marcu poinformował, że wiosenne egzaminy pisemne i ustne dla lekarzy rezydentów ze względu na epidemię zostaną przesunięte o dwa miesiące, jeśli nie rozpoczęły się do 19 marca włącznie. Dzień później ministerstwo złagodziło decyzję i pozwoliło, aby młodzi lekarze mogli przystąpić do egzaminów jesienią, zamiast wiosną, bez dodatkowych kosztów. Jednocześnie terminy egzaminów pierwotnie wyznaczone na sesję wiosenną pozostawiło bez zmian. Rezydenci, którzy domagają się odwołania egzaminów, zapowiedzieli protest. (PAP)autor: Dorota Stelmaszczyk

dst/ jann/

- Reklama -
Źródło:PAP

Polecamy

- Reklama -