- Reklama -

Nowa Toyota Mirai na wodór trafiła do sprzedaży, firma deklaruje dalsze inwestycje

Zobacz

- Reklama -

Środowej premierze Mirai towarzyszyły deklaracje zwiększenia przez Toyotę nakładów na rozwój technologii ogniw paliwowych i podniesienia możliwości produkcyjnych w tym zakresie.

Według zapewnień producenta w pełni naładowane ogniwa paliwowe nowej Toyoty Mirai pozwolą na pokonanie 800 km przed koniecznością ponownego zatankowania wodoru – w porównaniu do 500 km obiecywanych w przypadku jej pierwowzoru. Największy japoński koncern motoryzacyjny zwraca również uwagę na smuklejszą sylwetkę auta oraz nowe funkcje wprowadzone w drugiej edycji modelu, którego pierwsza wersja trafiła do sprzedaży pięć lat wcześniej – m.in. zautomatyzowane parkowanie.

Nowe Mirai wyceniono na 5 mln jenów, czyli ok. 48 tys. dolarów – pomimo rządowych dopłat przekraczających 10 tys. dolarów. Jak zauważa agencja Reutera, sytuuje to samochód wśród luksusowych i raczej niszowych opcji. Tym bardziej że – podobnie jak inne pojazdy bezemisyjne – samochody wodorowe obarczone są obawami dotyczącymi niewystarczającej infrastruktury ładowania oraz ograniczonych możliwości odsprzedaży.

Przedstawiciele Toyoty przekazali mediom w środę, że traktują Mirai jako „punkt wyjścia” do rozwoju technologii wodorowych ogniw paliwowych na potrzeby różnych sektorów, nie tylko aut osobowych. Także w zakresie samych pojazdów z takim napędem firma zamierza dziesięciokrotnie zwiększyć swoje możliwości produkcyjne – z 3000 do 30 tys. rocznie. W tej liczbie oprócz Mirai zawierają się także autokary i samochody ciężarowe.

Dzień wcześniej producent zapowiedział testy małych pojazdów dostawczych na wodór we współpracy z trzema dużymi japońskimi sieciami sklepów typu convenience: Seven Eleven firmy Seven & I Holdings oraz należącymi do Itochu Corp sklepami FamilyMart i Lawson. Wcześniej Toyota planowała promować swoje rozwiązania wodorowe na przełożonych z powodu pandemii igrzyskach olimpijskich w Tokio, na których turystów miało przewozić 100 wodorowych busów firmy. Bezemisyjna technologia miała także zasilać całe wydarzenie.

Większość dużych światowych koncernów motoryzacyjnych zarzuciło prace nad pojazdami na ogniwa paliwowe (FCV – fuel cell vehicles) na rzecz promowanych m.in. przez amerykańską Teslę samochodów na baterie (EV – electric vehicles) jako podstawową metodą ograniczenia emisji gazów cieplarnianych z transportu. W sektorze aut napędzanych wodorem głównymi rywalami japońskiej Toyoty pozostaje krajowa Honda oraz południowokoreańska grupa Hyundai.

Głównym rynkiem zbytu dla FCV mają być w najbliższych latach Chiny. Tamtejsze władze wyznaczyły cel wprowadzenia na krajowe drogi miliona pojazdów na wodór do 2030 r. (w porównaniu do ok. 7000 obecnie i 4 mln EV). W tym samym czasie Japonia celuje w 800 tys. pojazdów tego typu. ChRL wymaga przy tym od producentów, by w zamian za prawo do korzystania z rządowych dopłat dążyli do obniżenia cen wodoru i rozwijali sieć tankowania tego gazu.

Według danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej tylko w 2019 r. na całym świecie sprzedano 2,1 mln pojazdów elektrycznych – o 40 proc. więcej, niż rok wcześniej – przypomina Reuters. (PAP)

mk/ mam/

- Reklama -
Źródło:PAP

Polecamy

- Reklama -
Używamy plików cookie, aby zapewnić lepszą jakość przeglądania. Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie.
Używamy plików cookie, aby zapewnić lepszą jakość przeglądania. Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie.