„NYT”: mimo zmiany tonu polityka Bidena wobec Europy może niewiele różnić się od podejścia Trumpa

Zobacz

- Reklama -

Analizując nastroje wokół rozpoczętej w czwartek europejskiej wizyty Bidena, nowojorski dziennik przytacza opinie m.in. szefa komisji spraw zagranicznych brytyjskiego parlamentu Toma Tugendhata.

„Polityka zagraniczna USA nie zmieniła się fundamentalnie. Jest bardziej nastawiona na współpracę i inkluzywna, ale jeśli chodzi o treść, jest taka sama” – powiedział „NYT” brytyjski konserwatysta. Jak dodał, Biden jak każdy przywódca stawia swój kraj na pierwszym miejscu, ale „to, jak do tego dochodzi, zmyliło wielu”.

W podobnym tonie wypowiada się Jeremy Shapiro, ekspert think tanku Europejska Rada Spraw Zagranicznych (ECFR), który za prezydentury Baracka Obamy odpowiadał w Waszyngtonie za politykę europejską jego administracji.

„Administracja Bidena jest zdeterminowana, by być uprzejma, by ich (tj. Europejczyków – PAP) wysłuchać, a potem zrobić to, co i tak planowała zrobić” – powiedział Shapiro.

Dziennik odnotowuje też panujący w Europie sceptycyzm co do postulowanego przez Bidena ostrego podejścia do Chin. Choć według cytowanych przez „NYT” ekspertów stosunek do Chin powoli ewoluuje w stronę większej niechęci, największe stolice kontynentu wciąż nie mają ochoty na poświęcanie gospodarczych korzyści z handlu z Chinami.

Zdaniem Shapiro polityka Bidena wobec Europy nie będzie miała żadnego wpływu na postawę państw UE.

„NYT” sugeruje też, że mimo często powtarzanych słów Bidena o odnowieniu transatlantyckich więzi dotychczasowe ruchy administracji wskazują, że Europa nie jest największym priorytetem w polityce USA.

„Biały Dom mianował prominentnych przedstawicieli do koordynacji polityki w Indo-Pacyfiku i na Bliskim Wschodzie w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Ale nie mają oni europejskiego odpowiednika” – pisze dziennik. Jak dodaje, nieobsadzone pozostają też wakaty na kluczowych stanowiskach dyplomatycznych, jak np. ambasadora przy NATO czy wysłannika ds. Irlandii Północnej.

„The Times” notuje przy tym, że „zygzakowaty” kurs administracji ws. gazociągu Nord Stream 2 – oficjalny sprzeciw wobec niego i jednoczesne odstąpienie od części sankcji – zdziwiło wielu w Europie. I podczas gdy ruch ten miał na celu uniknąć sporu USA z Niemcami, wzbudził niepokój innych sojuszników Waszyngtonu na kontynencie.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

osk/ akl/

- Reklama -
Źródło:PAP

Polecamy

- Reklama -