Opozycja o projekcie tzw ustawy antykorupcyjnej: praktyka rządów ZP rozmija się z takimi propozycjami

Zobacz

- Reklama -

Osoby skazane za określone przestępstwa korupcyjne mogą być pozbawione praw publicznych, a sąd będzie musiał orzec wobec nich zakaz m.in. zajmowania „wszelkich lub określonych stanowisk” w spółkach, w których Skarb Państwa ma co najmniej 10 proc. udziałów – zakłada poselski projekt, który wpłynął w środę do Sejmu, a pod którym podpisani są głównie posłowie PiS i Kukiz’15.

Politycy ugrupowań opozycyjnych, pytani przez PAP, sceptycznie oceniają ten projekt.

„Nie wierzę w uczciwe intencje PiS. Jeśli ta partia chce udowodnić Polakom, że wkracza na ścieżkę uczciwości, to nie potrzeba do tego ustaw. Wystarczy przestać drenować spółki Skarbu Państwa, powyrzucać umownych Obajtków, nie robić szemranych interesów z handlarzami bronią” – powiedział PAP poseł KO Mariusz Witczak.

Ocenił, że „bez wątpienia ta ustawa ma czemuś służyć, ale z pewnością nie polityce uczciwości”. „To najpewniej swojego rodzaju pokaz propagandowy” – uważa poseł KO.

„Fajny projekt, problem polega na tym, że rządzący nie wiedzą, co robią, jeśli popatrzymy na powołanie Janusza Cieszyńskiego na ministra odpowiedzialnego za cyfryzację” – skomentował wiceprzewodniczący klubu KP-PSL Marek Sawicki.

Sawicki zapewnił, że opowiada się za tym, żeby „wszelkie przejawy korupcji ścigać i osądzać”. „Dobrze, że biorą się za korupcję. Pytanie, czy prokuratura i Zbigniew Ziobro jako minister sprawiedliwości i jednocześnie prokurator generalny będą stosować to wobec wszystkich jednakowo” – dodał polityk PSL.

Poseł Lewicy Krzysztof Śmiszek powiedział PAP, że nie zna projektu, zatem trudno mu oceniać jego zapisy, jednak – dodał – „z góry pachnie on pewnego rodzaju populizmem”.

„Wydaje się też głęboko ingerujący w prawa obywatelskie, jako że jednym z nich jest prawo do uczestniczenia w życiu publicznym. Tu wydaje się dochodzić do zderzenia wartości: jedną z nich jest dopuszczanie do polityki osób nieskazitelnych, drugą jest ochrona przed głęboką ingerencją w dziedzinę praw obywatelskich, którą dziś stosuje się w szczególnych przypadkach” – powiedział poseł. Dodał, że czeka zatem niecierpliwie na debatę w Sejmie nad tym projektem i chętnie wysłucha wszystkich argumentów w sprawie.

Projekt został złożony przez grupę posłów Kukiz’15, PiS oraz koła Polskie Sprawy zakłada zmiany m.in. w Kodeksie karnym, ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora, ustawie o partiach politycznych oraz ustawie o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne. Ich głównym celem jest zaostrzenie kar w stosunku do osób skazanych za korupcję.

Projekt przewiduje m.in. że osoby skazane za określone przestępstwa korupcyjne mogą być pozbawione praw publicznych, a sąd będzie musiał orzec wobec osób skazanych za przestępstwa korupcyjne zakaz zajmowania wszelkich lub określonych stanowisk albo wykonywania wszelkich lub określonych zawodów lub wykonywania wszelkiej lub określonej pracy w organach i instytucjach państwowych i samorządu terytorialnego, a także w spółkach prawa handlowego, w których Skarb Państwa lub jednostka samorządu terytorialnego posiadają co najmniej 10 proc. akcji lub udziałów.

Projekt zakazuje też łączenia wykonywania pracy w takich spółkach z wykonywaniem mandatu posła i senatora oraz ze sprawowaniem funkcji wójta, burmistrza czy prezydenta miasta. Ten przepis miałby jednak nie objąć osób, które uzyskały mandat w parlamencie lub funkcję w samorządzie przed wejściem w życie ustawy.

Ponadto projektowane jest m.in. wprowadzenie obowiązku prowadzenia i aktualizowania przez każdą partię polityczną rejestru wpłat oraz rejestr umów. „Oba rejestry będą prowadzone w formie elektronicznej i będą niezwłocznie aktualizowane i publikowane w BIP, dzięki czemu każdy zainteresowany będzie mógł się z nimi zapoznać” – podkreślono w uzasadnieniu projektu. Projektowana ustawa miałaby wejść w życie 1 stycznia 2022 r. (PAP)

pś/ brw/ wni/ mkr/ mok/

- Reklama -
Źródło:PAP

Polecamy

- Reklama -