Peru: prezydent odrzuca żądanie, by nie uznawać zwycięstwa wyborczego kandydata lewicy

Zobacz

- Reklama -

Startując do wyborów pod hasłem „Nie powinno być tylu ubogich w bogatym kraju!”, nieznacznie wyprzedził on kandydatkę prawicowej partii Siła Ludowa, Keiko Fujimori.

Przewaga Castillo, nauczyciela i przywódcy partii Wolne Peru, wyniosła zaledwie 44 tys. głosów; uzyskał on 50,12 proc. głosów oddanych w wyborach, podczas gdy jego przeciwniczka – 49,87 proc.

Fujimori domaga się ponownego przeliczenia części głosów oraz unieważnienia 200 tys. głosów, twierdząc, iż doszło do „oszustwa wyborczego”.

Komisja Wyborcza po ogłoszeniu tych danych wciąż nie wydała formalnego komunikatu o wyborze Castillo na prezydenta, co z dnia na dzień potęguje napięcie w Peru.

Tymczasem w stolicy, Limie, w sobotę od wczesnych godzin popołudniowych wyborcy gromadzili się na ulicach, aby wziąć udział w demonstracjach poparcia dla swych kandydatów.

Na rozkaz ministra spraw wewnętrznych na ulicach Limy pojawiło się ponad 3 tys. policjantów na wypadek, gdyby miało dojść do starć między uczestnikami obu demonstracji.

„Kiedy się nas atakuje, kiedy podstęp zwycięża, kiedy grozi nam niesprawiedliwość, zjednoczeni potrafimy dokonać wszystkiego!” – zagroziła Fujimori, córka byłego prezydenta Peru, skazanego za korupcję.

Castillo w swych wystąpieniach publicznych w ostatnich dniach bardzo łagodził zapowiedzi lewicowych reform z kampanii wyborczej oraz redukował zakres planowanych posunięć nacjonalizacyjnych, zwłaszcza w podstawowej gałęzi peruwiańskiej gospodarki – górnictwie i przemyśle wydobywczym.

Jego stronnicy również przygotowywali się w sobotnie popołudnie do wielkiej demonstracji ulicznej „w obronie sprawiedliwego wyniku wyborów”.

Jak oceniła w swym sobotnim komentarzu wpływowa brazylijski gazeta „Folha de Sao Paulo”, zwana niekiedy „południowoamerykańskim Timesem”, „Pedro Castillo, zwycięzca drugiej tury wyborów prezydenckich w Peru, starał się po odniesieniu zwycięstwa zmieniać ton swych wypowiedzi na bardziej umiarkowany (…) Odchodzi od idei daleko posuniętej nacjonalizacji najważniejszego dla Peru przemysłu wydobywczego i zbliża się do bardziej pragmatycznej lewicy, usytuowanej w centrum, zwłaszcza że nie ma własnych kadr technicznych, które pozwalałyby mu stworzyć rząd”. (PAP)

ik/ mal/

- Reklama -
Źródło:PAP

Polecamy

- Reklama -