Pionierski projekt radiochirurgicznego leczenia arytmii po rozległych zawałach

To terapia ostatniej szansy dla chorych po rozległych zawałach, u których źródłem arytmii są rozległe blizny na mięśniu sercowym.

Dotychczasowe, standardowe metody leczenia – leki i ablacja z wykorzystaniem prądu o częstotliwości radiowej – często nie zdają u nich egzaminu i problem powraca, bardzo obniżając jakość ich życia. Według badań u 30 proc. chorych po tradycyjnej ablacji może dojść do nawrotu dolegliwości.

Eksperymentalny projekt naukowców z dwóch śląskich ośrodków ma objąć 11 chorych. Dwóch pierwszych pacjentów Górnośląskiego Centrum Medycznego im. prof. Leszka Gieca Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach pomyślnie przeszło już zabiegi radiochirurgicznej ablacji ogniska arytmii serca w Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach. To mężczyźni w wieku 68 i 72 lat, od wielu lat cierpiący na komorowe zaburzenia rytmu serca, którzy przebyli kilka zawałów serca. Już widoczna jest u nich poprawa – poinformowali lekarze podczas środowej konferencji prasowej w Gliwicach.

Wcześniej lekarze kilka razy próbowali usunąć u nich arytmię przy użyciu prądu o częstotliwości radiowej, dostarczanego za pomocą cewnika wprowadzonego do serca. To leczenie nie przyniosło jednak efektu i chorzy dalej odczuwali silne dolegliwości związane z nawracającą arytmią: niepokój, kołatanie serca, zasłabnięcia, ból w klatce piersiowej. W razie wystąpienia u takich chorych groźnych dla życia zaburzeń rytmu aktywuje się kardiowerter – defibrylator, który mają wszczepiony na stałe. Następuje wówczas wyładowanie silnego impulsu elektrycznego w celu przerwania arytmii, co dla chorych jest bardzo nieprzyjemnym przeżyciem.

Jak wyjaśnił podczas środowej konferencji dr hab. Sławomir Blamek z Narodowego Centrum Onkologii, nowa metoda leczenia polega na użyciu pojedynczej, wysokiej dawki promieniowania, wycelowanej precyzyjnie w miejsce arytmii. Jest ono identyfikowane przy pomocy badania elektrofizjologicznego i trójwymiarowego mappingu elektroanatomicznego. Potem te dane są przenoszone na badanie obrazowe – tomografię komputerową.

„Większość pacjentów po rozległych zwałach to kandydaci do takich ablacji. Masa blizny zawałowej ma u nich często chaotyczną strukturę, a tradycyjna ablacja – niezależnie od tego, jaką energię by aplikować – nie zapewni przejścia tej energii przez całą grubość mięśnia sercowego. Radioablacja jest pierwszą taką metodą, która w 100 proc. daje pewność, że obejmujemy cały obszar, gdzie znajduje się tkanka arytmogenna” – podkreślił dr Jacek Bednarek z Górnośląskiego Centrum Medycznego.

Ze strony gliwickiego oddziału Narodowego Instytutu Onkologii program realizuje zespół w składzie: dr hab. Sławomir Blamek, dr Marcin Miszczyk, dr Bartłomiej Tomasik i Tomasz Latusek. W Górnośląskim Centrum Medycznym w Katowicach-Ochojcu w projekt zaangażowani są: prof. Wojciech Wojakowski, prof. Krzysztof Gołba, prof. Krystian Wita, dr Tomasz Jadczyk, dr Jacek Bednarek oraz Radosław Kurzelowski i Kamil Zub. (PAP)

autorka: Anna Gumułka

Źródło:PAP
Używamy plików cookie, aby zapewnić lepszą jakość przeglądania. Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie.
Używamy plików cookie, aby zapewnić lepszą jakość przeglądania. Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie.