- Reklama -

Powstał świecący tatuaż, który nie tylko ozdabia

Zobacz

- Reklama -

Naukowcy z University College London oraz ich koledzy z Istituto Italiano di Tecnologia na łamach pisma „Advanced Electronic Materials” opisali duży krok na drodze do tzw. inteligentnych tatuaży. Stworzyli tymczasowy tatuaż z organicznymi świecącymi diodami (OLED).

Po raz pierwszy diody tego typu zostały wykorzystane przed ok. 20 laty do produkcji płaskich ekranów. Mają m.in. takie zalety, że można nanosić je na giętkie powierzchnie, a także wykorzystać do tego drukarki.

Nowatorski tatuaż nakłada się przyciskając do skóry specjalny papier. Wynalazek ma jednak wykraczać daleko poza upiększanie ciała.

„Nakładane w postaci tatuażu OLEDs, które po raz pierwszy zademonstrowaliśmy, mogą być wytwarzane na dużą skalę i bardzo tanio. Można je łączyć z innymi formami elektronicznych tatuaży, co otworzy drogę do różnorodnych zastosowań. (…) W sporcie diody można połączyć z czujnikiem potu, który wskaże odwodnienie” – mówi prof. Franco Cacialli współautor pomysłu.

„W ochronie zdrowia diody będą mogły emitować światło, gdy ulegnie zmianie stan pacjenta. Inna możliwość jest taka, że tatuaż zostanie nałożony na skórę odwrotnie i będzie współpracował z opartymi na świetle terapiami, na przykład atakującymi komórki nowotworowe” – tłumaczy badacz.

Potencjalnie „użytkownikami” wynalazku będą nie tylko ludzie. Otóż naklejony na przykład na owocu, będzie informował o jego świeżości.

Tatuaż ma 2,3 mikrometra grubości (ok. 1/400 milimetra). To mniej więcej tyle, ile mierzy średnica czerwonej krwinki. Składa się z elektroluminescencyjnego (emitującego światło pod wpływem prądu) polimeru, elektrod oraz warstwy izolacyjnej odgradzającej go od papieru, do którego jest przymocowany. Świecący polimer, który powstał z użyciem techniki tzw. powlekania obrotowego, ma grubość zaledwie 76 nanometrów.

Badacze przetestowali swój wynalazek nakładając go na różne przedmioty – na szklaną szybę, plastikową butelkę, pomarańczę i papierowe opakowanie.

Na naukowców czeka jednak jeszcze nieco pracy.

„Nasz prototyp to dopiero pierwszy krok. Pozostają jeszcze takie wyzwania jak opakowanie diod, tak aby zahamować ich wywoływaną powietrzem degradację, czy połączenie systemu z baterią lub superkondensatorem” – wyjaśnia prof. Cacialli.

„Elektroniczne tatuaże to szybko rozwijająca się dziedzina badań. We włoskim Instytucie Technologicznym prowadziliśmy pionierskie prace nad elektrodami mocowanymi do skóry w postaci tatuaży. Umożliwiały prowadzenie diagnostycznych badań takich jak elektrokardiogram. Zaletą tej technologii jest niski koszt, łatwość aplikacji i użycia. Tatuaż można przy tym łatwo zmyć wodą z mydłem” – dodaje jeden z naukowców, prof. Virgilio Mattoli.

Więcej informacji na stronach:

https://www.eurekalert.org/pub_releases/2021-02/ucl-lte022621.php

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/aelm.202001145 (PAP)

autor: Marek Matacz

- Reklama -
Źródło:PAP

Polecamy

- Reklama -
Używamy plików cookie, aby zapewnić lepszą jakość przeglądania. Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie.
Używamy plików cookie, aby zapewnić lepszą jakość przeglądania. Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie.