- Reklama -

Przerywanie pracy wywołuje stres

Zobacz

- Reklama -

Interdyscyplinarny zespół w Mobiliar Lab for Analytics na ETH w Zurychu postanowił opracować cyfrowy system, wykorzystujący uczenie maszynowe do wykrywania poziomu stresu w miejscu pracy w czasie rzeczywistym. W tym celu trójka badaczy: dr psychologii Jasmine Kerr, dr matematyki Mara Nägelin i dr informatyki Raphael Weibel przeprowadziła eksperyment z udziałem 90 uczestników. Aby go przeprowadzić, zamienili laboratorium w biuro, a każde stanowisko pracy wyposażyli w krzesło, komputer z monitorem i zestawy do pobierania próbek śliny.

Uczestników, wcielających się w pracowników fikcyjnej firmy ubezpieczeniowej, poproszono o wykonywanie typowych czynności biurowych, takich jak wpisywanie informacji z formularzy czy umawianie spotkań z klientami. Podzielono ich na 3 grupy, które różniły się sposobem zakłócania ich pracy.

W połowie eksperymentu uczestników odwiedzili dwaj aktorzy, przebrani za przedstawicieli działu kadr towarzystwa ubezpieczeniowego. W grupie kontrolnej aktorzy przeprowadzili rozmowę sprzedażową, podczas gdy w dwóch grupach „stresowych” udawali, że szukają najbardziej odpowiednich kandydatów do awansu.

Różnica między dwoma grupami „stresowymi” polegała na tym, że uczestnicy pierwszej grupy przerywali pracę tylko po to, aby pobrać próbki śliny, a uczestnicy drugiej grupy musieli zmagać się dodatkowo z przerywaniem pracy przez dostawanie wiadomości na czacie od swoich przełożonych.

W czasie, gdy praca badanych osób była zakłócana – naukowcy obserwowali ich reakcje psychobiologiczne za pomocą przenośnego urządzenia EKG, które stale mierzyło bicie serca. Pobrane próbki śliny z kolei były wykorzystywane do pomiaru stężenia hormonu stresu – kortyzolu.

Analiza wyników wykazała, że już samo poproszenie uczestników o rywalizację w fikcyjnej promocji wystarczyło, by podnieść tętno i wydzielić kortyzol.

”Uczestnicy drugiej grupy stresowej uwolnili prawie dwukrotnie więcej kortyzolu, niż osoby z pierwszej grupy stresowej” – zauważa Nägel.

„Nasze badanie pokazuje, że zakłócane pracy zwiększa wydzielanie kortyzolu u osoby, której tę pracę przerwano. Pojawia się wtedy biologiczna reakcja organizmu w postaci stresu” – dodaje Weibel.

Zaskoczeniem dla badaczy były subiektywne reakcje uczestników dotyczące tego, jak postrzegali oni stres psychiczny. Członkowie grupy, w której pracy wystąpiły zakłócenia (przez otrzymywanie wiadomości na czacie) – zgłaszali, że są mniej zestresowani i mają lepszy nastrój, niż członkowie grupy, którym przerywano tylko po to, aby pobrać ślinę do badań. Naukowcy wywnioskowali, że uwolnienie kortyzolu wywołane dodatkowymi utrudnieniami mobilizuje więcej zasobów fizycznych, co z kolei prowadzi do lepszej emocjonalnej i poznawczej odpowiedzi na stres.

Co ciekawe, chociaż obie grupy uznały sytuację za równie trudną, druga grupa uznała ją za mniej groźną. Możliwe jest, że zakłócenia odwracały uwagę uczestników od zbliżającej się sytuacji stresu społecznego, przez co czuli się mniej zagrożeni, a tym samym mniej zestresowani.

Wyniki badań opublikowano na łamach Psychoneuroendocrinology (https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0306453020302596?via%3Dihub).

anl/ zan/

- Reklama -
Źródło:PAP

Polecamy

- Reklama -