Rwanda: prezydent Macron nie przeprosił, ale uznał odpowiedzialność Francji za ludobójstwo Tutsi

Zobacz

- Reklama -

Prezydent Francji uznał „odpowiedzialność”, ale nie „współudział” Francji w ludobójstwie na ludzie Tutsi. Podkreślił potrzebę „kontynuowaniu dzieła poznania i prawdy”.

„Francja nie rozumiała, że chcąc zapobiec konfliktowi regionalnemu lub wojnie domowej, w rzeczywistości stała u boku ludobójczego reżimu. Ignorując ostrzeżenia najbardziej świadomych obserwatorów, Francja wzięła na siebie przytłaczającą odpowiedzialność za proces, który zakończył się najgorszym, mimo że starała się właśnie tego uniknąć” – stwierdził Macron.

Wygłaszając swoje symboliczne przemówienie, Macron podkreślił, że chce zatrzeć „dwadzieścia siedem lat gorzkiego dystansu” między oboma krajami. „Dwadzieścia siedem lat niezrozumienia, szczerych, ale nieudanych prób pojednania. Dwadzieścia siedem lat cierpienia dla tych, których intymna historia pozostaje zniszczona przez antagonizm wspomnień” – dodał prezydent.

„Zabrakło słowa przepraszam” – stwierdzili komentatorzy francuskiej stacji BFM TV. „Decyzja należała do niego. Mógł przeprosić, ale tego nie zrobił” – stwierdził szef organizacji ocalałych Ibuka Egide Nkuranga cytowany przez stację FranceInfo.

„We Francji jest wielu ludobójców. Przeżyło trzech z 17 członków bezpośredniej rodziny prezydenta. Zastanawiamy się, dlaczego Francja, jeśli nie ponosi części odpowiedzialności za ludobójstwo, nadal chroni tych ludobójców bez ścigania ich lub sprowadzania ich z powrotem do Rwandy, jak to ma miejsce w innych krajach. To tak, jakby rodzic chronił swoją rodzinę …” – stwierdził natomiast w tej samej stacji Eric Nzabihimana z plemienia Tutsi, który uciekł przed czystkami i zaskarżył „udział w zbrodni” uczestników „Operacji Turquoise”.

„Operacja Turquoise” kierowana przez Francję oenzetowska misja wojskowo-humanitarna miała chronić ludność cywilną w Rwandzie. Misja nie uchroniła większości Tutsi w Rwandzie, którzy zostali zamordowani w pierwszych tygodniach ludobójstwa.

W marcu 2021 roku komisja historyczna powołana przez prezydenta Macrona opublikowała raport, według którego Francja ponosi „poważną i przytłaczającą odpowiedzialność” za ludobójstwo Tutsi w Rwandzie w 1994 r. i była „ślepa” na przygotowania do masakry.

Według raportu Francja w latach 90. dostarczała do Rwandy duże ilości broni i amunicji, francuskie siły zbrojne były także bardzo zaangażowane w szkolenie rwandyjskiej armii rządowej. Francuska administracja popierała reżim prezydenta Juvenala Habyarimana.

Konkluzją raportu jest m.in. stwierdzenie, że prowadzona w latach 1990-94 przez socjalistycznego prezydenta Francois Mitterranda polityka wobec Rwandy zakończyła się „porażką” Francji.

Dokument podkreśla osobistą odpowiedzialność Mitteranda za zbliżenie z „rasistowskim, skorumpowanym i brutalnym” reżimem pochodzącego z grupy Hutu rządzącego Rwandą do 1994 r. prezydenta Habyarimana. Francuski prezydent utrzymywał „osobiste, silne i bezpośrednie relacje” z rwandyjskim przywódcą – wskazuje raport.

Z Paryża Katarzyna Stańko (PAP)

ksta/ tebe/

- Reklama -
Źródło:PAP

Polecamy

- Reklama -