Sasin: nie ma mowy, żeby wyłączyć pracę kopalni; to byłby katastrofalny cios w polską energetykę

Zobacz

- Reklama -

Sasin powiedział, że nie jest możliwe, aby „takie postanowienie TSUE zostało wykonane” i podkreślił, że Polska ma rację w sporze z Czechami dotyczącym tej sprawy.

„Nie ma mowy, żeby wyłączyć pracę kopalni, żeby takie postanowienie zostało wykonane. Wykonanie go byłoby katastrofalnym ciosem w polską energetykę, w polską gospodarkę” – podkreślił.

Jak wskazał wicepremier, „elektrownia w Turowie produkuje 8 proc. energii w Polsce, to jest coś, co decyduje o zrównoważonym bilansie energetycznym w Polsce i w żaden sposób nie możemy z tej energii zrezygnować”.

Jego zdaniem „to (wyłączenie elektrowni w Turowie i wstrzymanie wydobycia w kopalni Turów – PAP) by pociągnęło katastrofalne skutki społeczne i ekonomiczne” dla gospodarki i lokalnej społeczności. „To miejsce pracy tysięcy osób, 80 tys. osób licząc rodziny utrzymuje się z tego zakładu” – powiedział Sasin.

Podkreślił, że strona polska jest przekonana o słuszności „naszych postulatów w tym sporze”.

„Mamy dokumenty, mamy uzgodnienia, dochowaliśmy wszelkiej staranności, jeśli chodzi o proces wydania koncesji. Byliśmy spokojni, jeśli chodzi o to rozstrzygnięcie, które trochę spadło na nas wszystkich, jak grom z jasnego nieba. Nie mieliśmy tutaj żadnych sygnałów, mówiących o tym, że takiej postanowienie (TSUE- dop. PAP) może zostać wydane. Jesteśmy przekonani, że uda nam się uniknąć dalszej części tego sporu, właśnie dzięki tym wspólnym funduszom, wspólnym inwestycjom wykonywanym” – mówił wicepremier.

Wcześniej we wtorek rzecznik rządu Piotr Müller mówił, że „negocjacje ze stroną czeską ws. kopalni Turów w tej chwili się kończą; w poniedziałek nastąpiło przyjęcie wytycznych do umowy, która ma zostać podpisana pomiędzy polskim a czeskim rządem”. Jak wskazywał, sfinalizowanie tej umowy jest warunkiem wycofania skargi do TSUE.

„Naszą intencją, intencją rządu i państwa polskiego jako właściciela – bo kopalnia należy do Polskiej Grupy Energetycznej, spółki Skarbu Państwa – jest, aby ten zespół kopalni i elektrowni Turów funkcjonował co najmniej do końca tej koncesji, która została wydana, czyli do 2044 roku” – powiedział Sasin.

Sasin podkreślił, że Polska jest na dobrej drodze, by proces porozumienia z Czechami w sprawie kopalni w Turowie doprowadzić do końca.

„Mamy nadzieję, że proces porozumienia uda się doprowadzić do końca. On jeszcze nie jest dzisiaj sfinalizowany, ale jesteśmy na dobrej drodze, aby to porozumienie osiągnąć i ten spór zakończyć” – powiedział wicepremier.

„Zależny nam nie tylko na polubownym zakończeniu sporu z Czechami ws. Turowa, ale także na współpracy przy różnych projektach na tym terenie” – mówił wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń.

Wiceszef MAP podkreślił, że Polska weszła w dialog tak z czeskimi władzami, jak i przedstawicielami lokalnego samorządu, który w poniedziałek zakończył się podpisaniem protokołu określającego ramy przyszłej umowy polsko-czeskiej ws. Turowa.

„Ta umowa, jej realizacja oznacza wycofanie skargi przez Czechy, ale także oznacza dobrą współpracę pomiędzy obiema stronami w kolejnych dekadach funkcjonowania kopalni w Turowie” – zaznaczył Soboń.

Wiceminister wyjaśnił, że umowa polsko-czeska będzie zawarta na podstawie artykułu 273 Traktatu o funkcjonowaniu UE i będzie gwarantować obu stronom realizację wspólnych zadań.

Wiceszef MAP dodał, że obejmują one m.in. projekty inwestycyjne, powołanie wspólnych grup roboczych, monitoring środowiska, a także wspólny fundusz małych projektów środowiskowych skierowanych dla organizacji pozarządowych z Polski i Czech.

„Gospodarzem dzisiaj jest strona czeska, czekamy na ten projekt. Będziemy chcieli, aby został również przyjęty przez polską stronę. Weszliśmy na drogę, gdzie chcemy polubownie w porozumieniu nie tylko zakończyć to postępowanie i poprzez wycofanie skargi – oznacza to zakończenie również działania środka zabezpieczającego, ale zależy nam na dobrej współpracy z naszymi czeskimi partnerami” – dodał Soboń.

Wiceminister, który w poniedziałek prowadził rozmowy w czeskim Libercu, przekazał, że strony określiły górny poziom zaangażowania wszystkich stron w te wspólne projekty strony polskiej i czeskiej na kwotę 40-45 mln euro. Jak dodał, nie określono jednak źródeł finansowania.

Prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej Wojciech Dąbrowski wskazał, że PGE działa w oparciu o „koncesję popartą wieloletnimi negocjacjami”, a zarządzana przez niego spółka „zobowiązała się do działań, które już wykonaliśmy”, mimo że czas na to był do 2023 r.

„Zakończyliśmy budowę ekranu oddzielającego naszą kopalnię, (…) zadeklarowaliśmy też wybudowanie wału, który będzie odgradzał ją od miejscowości przygranicznej. W ostatnich latach wydaliśmy kilkaset mln zł na instalacje prośrodowiskowe” – wyliczał Dąbrowski.

„Chciałem przypomnieć, że w promieniu kilkudziesięciu kilometrów działa kilkadziesiąt kopalń, nasza jest jedną z nich” – zwrócił uwagę.

W opinii Dąbrowskiego „porozumienie, w którego jesteśmy w trakcie, jest dobrym asumptem do tego, żebyśmy rozpoczęli dyskusję w ramach euroregionu Nysa o wspólnych działaniach, które miałyby zapobiegać w przyszłości degradacji środowiska”. Jak podkreślił, PGE jest otwarta na współpracę. „Podkreślić chcę z pełną odpowiedzialnością, że kompleks Turów będzie pracował” – zaznaczył prezes zarządu PGE.(PAP)

autor: Roman Skiba

- Reklama -
Źródło:PAP

Polecamy

- Reklama -