SBP: opóźnienie w wydaniu uchwały dot. frankowiczów grozi karami za przewlekłość

Zobacz

- Reklama -

Izba Cywilna Sądu Najwyższego w pełnym składzie odroczyła 11 maja bez terminu posiedzenie ws. zagadnień prawnych przedstawionych przez I prezes SN Małgorzatę Manowską i dotyczącą spraw odnoszących się do kredytów walutowych. Izba zajmowała się wnioskiem, który I prezes SN Małgorzata Manowska skierowała w końcu stycznia br. do rozstrzygnięcia przez skład całej Izby Cywilnej SN. Obejmuje on sześć pytań, na które odpowiedzi powinny w kompleksowy sposób „rozstrzygnąć najpoważniejsze kontrowersje”, jakie ujawniły się na tle praktyki orzeczniczej w kwestii kredytów walutowych, w szczególności tzw. kredytów frankowych. Nie wydała jednak oczekiwanej uchwały w tej sprawie, a podjęła postanowienia o zwróceniu się o stanowiska w sprawie przedstawionych zagadnień do: Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Praw Dziecka, prezesa Narodowego Banku Polskiego, Komisji Nadzoru Finansowego i Rzecznika Finansowego. Instytucje te mają 30 dni na zajęcie stanowiska, ale nie ma określonego terminu wznowienia posiedzenia Izby Cywilnej.

„Nie wygląda na to, żeby orzeczenie SN w sprawie kredytów walutowych zostało prędko wydane. Choć rzecznik SN powiedział, że instytucje, do których zwrócił się sąd, mają 30 dni na odpowiedź, to najpierw muszą otrzymać to postanowienie. Jak poznają treść zapytań, mogą wnioskować o wydłużenie terminu. Wtedy akurat wejdziemy w okres wakacyjny, gdy i tak SN się już w pełnym składzie pewnie się nie zbierze, więc realny termin na wydanie orzeczenia to najwcześniej jesień albo w ogóle koniec roku” – ocenił Szcześniak, który od lat śledzi postępowania sądów w sprawach frankowych.

Prezes stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu wskazał też, że według komentarzy część sędziów Izby Cywilnej SN uważa, że skład sędziów jest nieprawidłowy do podjęcia uchwały, co także może wstrzymywać wydanie orzeczenia.

„Niestety coraz więcej sądów zaczyna zawieszać postępowania dotyczące kredytów walutowych i dalej czeka na wskazówki SN. To jest problem nie tylko dla frankowiczów, ale także dla polskiego państwa. Wiele z tych postępowań ciągnie się już wiele lat. Niektóre zaczęły się jeszcze przed 2015 r. i ciągle nie zapadł wyrok w I instancji” – zauważył Szcześniak.

Według niego w związku z tym należy spodziewać się fali skarg na przewlekłość postępowania. „Odszkodowania za przewlekłość płaci skarb państwa, nie sąd, więc to jest niekorzystne dla nas wszystkich, nie tylko klientów” – podkreślił.

W jego ocenie przewlekłość postępowań sądowych zniechęca też banki do zawierania ugód i zwiększa prawdopodobieństwo, że będą one proponowały klientom gorsze warunki.

„Czekając na uchwałę SN banki wdrożyły na razie pilotażowe programy dotyczące ugód, a sensowne propozycje składał frankowiczom tylko bank PKO BP. Pozostałe banki kierowały raczej propozycje niewarte rozważania. Teraz jest ryzyko, że jeszcze je pogorszą” – ocenił.

Zdaniem Szcześniaka decyzje o zawieszaniu spraw przez sądy są często nieuzasadnione albo mają bardzo słabą podstawę prawną. „Zdarza się, że sędzia zawiesza ją czekając na uchwałę SN, a pozew dotyczy nie tylko nieważności z powodów, o które pytała I prezes, ale także z innych. Sędzia mógłby orzekać, nie czekając, bo poza pytaniem 6 – dotyczącym kwestii korzystania z kapitału – wszystkie inne kwestie są już rozstrzygnięte albo przez sam SN, albo przez TSUE” – podkreślił prezes Stop Bankowemu Bezprawiu.

„Chcielibyśmy poznać odpowiedź na pytanie ostatnie: czy w przypadku zwrotu nienależnych świadczeń jedna ze stron może domagać się tzw. wynagrodzenia za korzystanie ze środków pieniężnych, z których druga strona korzystała w czasie, kiedy umowa nie była jeszcze kwestionowana. Dużo się o tym mówi w mediach, w kontekście używania tego jako +straszaka+ banków wobec klientów, ale fizycznie wpłynęło tylko kilkanaście pozwów od banków, ale pod różnymi warunkami. Pozwu wprost nie było” – dodał.

Jak dodał Szcześniak, w złożonych pozwach widać, że banki szukają sposobu na wykorzystanie tej sprawy, wykorzystując różne konstrukcje prawne. Jednak – ciągnął – żeby sędzia mógł np. skierować odpowiednie zapytanie do TSUE musi mieć odpowiedni pozew. „Skonstruowanie takiego pytania nie jest zresztą proste, ale na razie i tak tych spraw jest po prostu za mało” – powiedział.

Jego zdaniem może się okazać, że „to TSUE rozstrzygnie za polski sąd te kwestie, a społeczeństwo uzna, że SN nie jest już mu potrzebny”.

„To bardzo źle, że sędziowie nie potrafili się porozumieć w sprawie ważnej dla 2-3 milionów osób, bo kredyty biorą przeważnie rodziny” – podkreślił. (PAP)

autorka: Małgorzata Werner-Woś

mww/ amac/

- Reklama -
Źródło:PAP

Polecamy

- Reklama -