Sejm za nowelą ustawy o najniższym wynagrodzeniu w służbie zdrowia

Zobacz

- Reklama -

Sejm znowelizował ustawę o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych oraz niektórych innych ustaw. Za głosowało 433 posłów, 3 było przeciw, 8 wstrzymało się od głosu.

Na mocy regulacji podwyższone zostaną współczynniki pracy dla wszystkich grup zawodowych ujętych w załączniku do ustawy z 8 czerwca 2017 r. o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych.

Przyspieszony zostanie – z 31 grudnia 2021 r. na 1 lipca 2021 r. – termin osiągnięcia gwarantowanych ustawą najniższych poziomów wynagrodzeń zasadniczych. Oznacza to, że od 1 lipca 2021 r. żaden pracownik medyczny oraz działalności podstawowej podmiotu leczniczego nie będzie mógł mieć ustalonego wynagrodzenia zasadniczego na poziomie niższym niż wynikający z ustawy.

W noweli zmodyfikowano też mechanizm gwarantujący niepogarszanie warunków wynagradzania osobom objętym do połowy 2021 r. regulacjami płacowymi opartymi na odrębnym finansowaniu (m.in. pielęgniarkom, położnym i ratownikom medycznym).

Zgodnie z ustawą lekarz albo lekarz dentysta, który uzyskał specjalizację drugiego stopnia lub tytuł specjalisty w określonej dziedzinie medycyny, miałby najniższe wynagrodzenie ustalone na poziomie 6769 zł (współczynnik 1,31). Z kolei lekarz z pierwszym stopniem specjalizacji zarabiałby w podstawie wynagrodzenia nie mniej niż 6201 zł, przy wskaźniku 1,20. Lekarz albo lekarz dentysta bez specjalizacji otrzymałby minimalne wynagrodzenie na poziomie 5478 zł (wskaźnik 1,06), a lekarz stażysta 4186 zł zamiast 3772 zł (wskaźnik podniesiony do 0,81 z 0,73).

W trakcie prac w rządzie nad projektem pielęgniarkom z licencjatem zapewniono wyższy współczynnik pracy niż pierwotnie planowany – 0,81. Współczynnik pracy dla pielęgniarek i położnych ze średnim wykształceniem, bez specjalizacji, ustalono na 0,73, czyli jest na tym samym poziomie co dla pracowników działalności podstawowej z wykształceniem średnim.

Wejście w życie ustawy o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia będzie – jak podawało MZ – oznaczać m.in. wzrost wynagrodzeń w grupach najsłabiej uposażonych np. salowych na poziomie średnio 700 zł i fizjoterapeutów na poziomie 1 tys. zł. Resort podawał, że w niektórych grupach zawodowych najniższe płace wzrosną o 26 proc.

Podczas procedowania projektu opozycja zgłaszała poprawki dotyczące m.in. podniesienia współczynników pracy. Żadna z nich nie zyskała poparcia podczas piątkowych głosowań.

Ministerstwo Zdrowia podawało, że skutki finansowe ustawy w 2021 r. wyniosą łącznie ok. 4 mld zł (około 3,7 mld zł dla pracowników zatrudnionych na podstawie umów z NFZ, a ok. 380 mln zł dla pracowników finansowanych bezpośrednio z budżetu państwa – m.in. lekarzy rezydentów.

MZ podnosiło podczas prac, że projekt został przyjęty na Trójstronnym Zespole ds. Ochrony Zdrowia, w którego skład wchodzą reprezentatywne centrale związkowe i organizacje pracodawców.

„Po raz pierwszy w historii ustalamy gwarantowany poziom minimalnych uposażeń pracowników ochrony zdrowia, bez żadnych okresów przejściowych. Po wejściu w życie ustawy nie będzie żadnej możliwości by jakikolwiek pracownik zarabiał mniej niż przewidują to ustalone wspólnie ze stroną związkową i stroną pracodawców przepisy” – podkreślał w połowie maja minister Adam Niedzielski.

Przedstawiciele zawodów medycznych przekonują, że pensje w ochronie zdrowia powinny być wyższe. W trakcie prac w parlamencie przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Krystyna Ptok podnosiła m.in., że regulacja nie bierze pod uwagę odpowiedzialności, doświadczenia i wiedzy, jakie mają poszczególni pracownicy ochrony zdrowia.

Z kolei prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych Alina Niewiadomska wskazywała, że grupa, którą reprezentuje pozostaje „zawsze gdzieś z tyłu”. Jej zdaniem poziom wskaźnika pracy dla diagnosty – 1,06 – przy kształceniu, które trwa 9 lat, jest nie do przyjęcia. Również prezes Okręgowej Izby Aptekarskiej w Warszawie Ewa Steckiewicz-Bartnicka wyrażała ubolewanie, że farmaceuci czują się pomijani. Także lekarze nie są usatysfakcjonowani poziomem wynagrodzeń. (PAP)

Autor: Katarzyna Lechowicz-Dyl

- Reklama -
Źródło:PAP

Polecamy

- Reklama -