Spychalski: ówczesne władze od samego początku nie traktowały poważnie tego, co się stało w Smoleńsku

Zobacz

- Reklama -

W niedzielę Telewizja Polska wyemitowała film dokumentalny Ewy Stankiewicz „Stan zagrożenia”, w którym ukazano m.in. kontekst polityczny i stan relacji polsko-rosyjskich przed katastrofą smoleńską w 2010 r., a także wskazano na zaniedbania, które zdaniem autorów miały miejsce po katastrofie. Film został oparty na dokumentach Naczelnej Prokuratury Wojskowej i raporcie technicznym podkomisji do planowego zbadania wypadku lotniczego, a umieszczono w nim relacje i zeznania świadków, wypowiedzi ekspertów oraz dokumenty dotyczące katastrofy smoleńskiej.

Cytowany w dokumencie specjalista medycyny ratunkowej, który był dzień po katastrofie w Moskwie, powiedział, że podczas identyfikacji ciał w prosektorium polscy medycy sądowi nie uczestniczyli w samych sekcjach. Ukazano przy tym zdjęcia z prosektorium, na których widać ówczesną minister zdrowia Ewę Kopacz, w towarzystwie m.in. pracowników zajmujących się przenoszeniem ciał ofiar katastrofy.

Rzecznik prezydenta na antenie w TVP1 został poproszony o komentarz do filmu „Stan zagrożenia”. „Porażające i przerażające – tak bym to określił. Porażające infantylnością zachowań pani marszałek, pani premier Ewy Kopacz, a przerażające tym, jak wyglądało działanie państwa polskiego w tamtym niezwykle trudnym czasie” – ocenił Spychalski.

„W zderzeniu z tą narracją, którą wtedy pan premier Donald Tusk suflował Polakom, że wszystko jest pod pełną kontrolą, że państwo w sposób należyty wywiązuje się ze swoich obowiązków, to zderzenie jest przerażające i mnie jako Polaka, jako obywatela naszego kraju, to po prostu przeraża, że państwo polskie mogło w taki sposób, tak niezwykle ważne wydarzenie w naszej historii, brutalne zderzenie z rosyjskim aparatem państwowym, że mogli tak wysoko postawieni przedstawiciele naszych władz postępować” – dodał.

„Jak spojrzy się na nagrania z posiedzeń w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z udziałem ówczesnego premiera Donalda Tuska, z udziałem pana Edmunda Klicha, podczas których on mówi, że zebrano mu połączenia szyfrowane, że nie ma żadnego wsparcia ze strony państwa polskiego, to pokazuje, że państwo polskie, że ówczesne władze państwowe od samego początku nie traktowały priorytetowo i nie traktowały – chyba trzeba to sobie powiedzieć jasno – poważnie tego, co się stało nad Smoleńskiem” – mówił Spychalski.

W ocenie rzecznika prezydenta, ówczesne decyzje polskich władz były nieracjonalne, a ich skutki są odczuwane do dziś. „Przecież tamte decyzje spowodowały, że wrak Tupolewa jest nadal na rosyjskiej ziemi, że czarne skrzynki nadal są w Moskwie” – podkreślał.

„Właśnie te decyzje, nieodpowiedzialne i kompromitujące ówczesną władzę decyzje, spowodowały, że dzisiaj jesteśmy w takim miejscu w jakim jesteśmy i że dzisiaj tak trudno, skrajnie trudno jest wyjaśnić z całą pewnością, co stało się w Smoleńsku, bo nie mamy tych najważniejszych dowodów, dowodów rzeczowych, które są po prostu w sposób absolutnie zaplanowany, bo tutaj też nie mam żadnej wątpliwości, że to jest w pełni zaplanowane, są przetrzymywane w Moskwie, w Rosji” – mówił Spychalski. (PAP)

autor: Grzegorz Bruszewski

gb/ godl/

- Reklama -
Źródło:PAP

Polecamy

- Reklama -