Szczerski: jesteśmy zwycięzcą ery Trumpa w relacjach międzynarodowych

W sobotę na stronie niezalezna.pl opublikowano relację z panelu dyskusyjnego „Bieżąca polityka zagraniczna w świetle wyborów w Stanach Zjednoczonych”, który odbył się w ramach VI Nadzwyczajnego Zjazdu Klubów „Gazety Polskiej”. W panelu udział wzięli: szef gabinetu prezydenta RP Krzysztof Szczerski i minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau.

Wynik wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych wydaje się być przesądzony, jednak urzędujący prezydent Donald Trump nie zamierza się łatwo poddać. Według Szczerskiego, wynika to z cech charakterologicznych Trumpa. „Będzie walczył o swoje do końca. Nie sądzę, by była to osoba, która łatwo zejdzie ze sceny. Nie jest to człowiek miękkiego charakteru” – ocenił prezydencki minister.

Jak zaznaczył, walka wyborcza Republikanów i Demokratów będzie trwała jeszcze przez najbliższe tygodnie. „Przez najbliższe miesiące będzie toczyć się rozgrywka, równie istotna dla losów politycznych USA, rozgrywka o dwa mandaty senatorskie z Georgii. One nie zostały teraz rozstrzygnięte, 5 stycznia, na krótko przed zaprzysiężeniem prezydenta, będzie dogrywka. Ta rozgrywka zadecyduje o tym, czy Senat pozostanie w rękach Republikanów, co w przypadku demokratycznego prezydenta oznacza pełną możliwość blokowania ważniejszych decyzji prezydenckich, także personalnych. Jeśli byłoby tak, że Demokraci zdobywają Senat, daje to pełną kontrolą Demokratom nad obiema izbami parlamentu i Białym Domem” – podkreślił Szczerski.

W jego ocenie, po objęciu prezydentury przez Joe Bidena, możemy powrócić do „standardu relacji Polska-USA sprzed okresu Duda-Trump”, co wyrażać się może m.in. w częstotliwości spotkań bilateralnych między głowami państw. Jak zaznaczył Szczerski, ów standard zakładał maksymalnie dwa spotkania na kadencję prezydenta USA. „Nigdy w przeszłości nie było tak intensywnych kontaktów (na linii Polska-USA), jak w ostatnich 4 latach. Było to nadzwyczajne” – ocenił szef gabinetu prezydenta.

Dodał, że obecnie Trump jest krytykowany przez media lewicowo-liberalne, jednak „cztery lata temu wszyscy chcieli mieć dobre relacje z Donaldem Trumpem”.

„Pamiętamy wycieczki, awanse, jakie czynili przywódcy europejscy, aby mieć strategiczne relacje z administracją Donalda Trumpa. To się większości stolic europejskich nie udało. Polska jest jednym z niewielu krajów na świecie i Andrzej Duda jest jednym z niewielu przywódców, którzy potrafili skutecznie nawiązać dobre, twórcze i skuteczne relacje z USA” – mówił prezydencki minister.

„Jesteśmy zwycięzcą ery Trumpa w relacjach międzynarodowych. (…) Stworzyliśmy dobre, własne instrumenty relacji polsko-amerykańskich: Trójmorze, umowa wojskowa, kontrakty gazowe. Mieliśmy atuty i stworzyliśmy relacje wyjątkowe, jeśli chodzi o intensywność i skuteczność” – dodał Szczerski.

Jego zdaniem, to pokazuje stawkę wyborów prezydenckich w Polsce w 2015 r., kiedy Andrzej Duda pokonał Bronisława Komorowskiego. „Komorowski dołączyłby do tego samego grona obrażonych na Donalda Trumpa przywódców europejskich i Polska nie miałaby tych wszystkich osiągnięć, które ma dzisiaj. To nie jest tak, że one musiały nastąpić, to nieprawda. Nie byłoby Trójmorza, dywersyfikacji gazu, umowy wojskowej – to nie zdarzyłoby się za każdego prezydenta Polski” – podkreślił prezydencki minister.

Zbigniew Rau stwierdził, że niezależnie od sytuacji w USA i sytuacji na świecie, „imperatyw polskiej polityki jest ciągle ten sam”. „Polska będzie silna, albo nie będzie jej wcale” – oświadczył szef MSZ.

„Temu musi być podporządkowana polska polityka zagraniczna” – zaznaczył minister.

„Wyznaczają ją trzy wektory. Pierwszy – wektor natury geopolitycznej. Jesteśmy w Europie Środkowo-Wschodniej, to albo jesteśmy w stanie historycznie ulegać konstelacjom geopolitycznym dla nas niekorzystnych i stajemy się słabi, albo jesteśmy w stanie kształtować geopolitykę, tak jak ma to miejsce obecnie, gdy realizuje się Inicjatywa Trójmorza” – mówił Rau.

„Drugi wektor łączy się z naszym amerykańskim sojusznikiem, obecnością wojskową i gospodarczą w tym regionie. Cieszymy się, że w czasie sprawowania władzy przez obecną administrację (w Waszyngtonie) zrobiliśmy ogromny postęp koncepcyjny. Uzmysłowiono sobie w Polsce i w USA, jak szeroki jest wspólny mianownik polsko-amerykański. Trzeci wektor – wynika z naszej obecności w Unii Europejskiej” – podkreślił szef MSZ.

Jednym z wyzwań stojących przed Polską będzie utrzymanie dynamicznych procesów realizacji projektu Trójmorza. „Pojawiają się pewne zagrożenia, możemy spodziewać się nacisków na rozmycie tego projektu, większej ingerencji Unii Europejskiej” – ocenił Rau. Jak dodał, mimo możliwej zmiany w Białym Domu, „zasadnicze interesy w kwestiach bezpieczeństwa militarnego i energetycznego będą postrzegane tak samo”. Różnice mogą pojawić się za to w kwestiach ideologicznych. (PAP)

autor: Edyta Roś

ero/ par/

Źródło:PAP
Używamy plików cookie, aby zapewnić lepszą jakość przeglądania. Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie.
Używamy plików cookie, aby zapewnić lepszą jakość przeglądania. Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie.