- Reklama -

Tajlandia: mnich buddyjski odciął sobie głowę gilotyną na „szczęście” w przyszłym życiu

Zobacz

- Reklama -

Jak informuje portal australijskiej telewizji 7 News, mnich wierzył, że złożenie ofiary bóstwu przyniesie mu szczęście w przyszłym życiu – przekonanie to znane jest w buddyzmie jako „gromadzenie zasług”.

W kwietniu br. podjął się złożenia ekstremalnej ofiary religijnej i 15 kwietnia został znaleziony martwy wraz z odciętą głową w świątyni Wat Phu Hin w prowincji Nong Bua Lamphu.

Siostrzeniec mnicha znalazł ciało i odkrył również marmurową płytę, na której wyryte były plany jego wuja.

Przed złożeniem ofiary mnich, który służył w świątyni przez 11 lat, miał poinformować innych kapłanów, że opuszcza zakon, ale nie powiedział im o gilotynie.

Policja zabrała ciało ze świątyni do szpitala, aby lekarze mogli przeprowadzić sekcję zwłok i ustalić przyczynę śmierci, a następnie zwrócić je rodzinie w celu przeprowadzenia obrzędów pogrzebowych.

Ponad 300 miejscowych wyznawców buddyzmu przybyło do świątyni, aby przygotować ciało zmarłego mnicha do obrzędu. „Planował to już od pięciu lat. Spełnił swój cel i osiągnął oświecenie” – powiedział Yu, jeden z wyznawców.

Pomimo tego, że niektórzy zwolennicy chwalili Thammakorna, Krajowe Biuro Buddyzmu poprosiło lokalne władze o pomoc w wyjaśnieniu mieszkańcom, że buddyzm nie zachęca do takich praktyk. (PAP)

cyk/ tebe/

- Reklama -
Źródło:PAP

Polecamy

- Reklama -