Ukraina: przed ambasadą Białorusi w Kijowie akcja upamiętniająca aktywistę Witala Szyszoua

- Reklama -

Na akcji pamięci przed placówką dyplomatyczną zebrało się ok. 200-300 osób. Wiele z nich miało przy sobie biało-czerwono-białe flagi, symbolizujące białoruską opozycję i zdjęcia Szyszoua. Przed krzyżem stojącym naprzeciwko ambasady ludzie składali kwiaty, zapalono świece. Pamięć o aktywiście uczczono minutą ciszy.

„Wczoraj chodziłem po lesie i szukałem Witalika. A później go znaleźliśmy… W głowie przerabiałem różne warianty, chciałem wierzyć, że się znajdzie, albo chociaż, że znajdzie się w białoruskim więzieniu, żywy” – powiedział PAP 33-letni Arciom z Homla.

„Przyszedłem tu, by pokazać tym, którzy są związani z jego śmiercią, że my wszystko pamiętamy. Nie zapomnimy tego, tak jak i wszystkich pozostałych śmierci” – dodał. „Znałem go osobiście, nie byliśmy bliskimi przyjaciółmi, ale mieliśmy kontakt, na przykład na akcjach protestu. Razem pomagaliśmy tutaj Białorusinom: to pomoc prawna, zbiórki pieniędzy, poszukiwanie mieszkania itp.” – kontynuował.

Według niego śmierć aktywisty „to zastraszanie przez służby specjalne”. „Teraz rozumiem, że na jego miejscu może być każdy” – dodał Arciom.

„Dobrze znaliśmy Witala. Był wśród uciekinierów, którzy przyjechali do Kijowa w połowie października. (…) To był bardzo spokojny, zrównoważony człowiek” – opowiada PAP Ałena Tołstaja, stojąca na czele Ruchu Solidarności „Razam”. „Jego morderstwo pokazuje, że nikt nie jest ubezpieczony od groźby politycznego zabójstwa. Niestety nikt nie może dziś czuć się bezpiecznie, dopóki istnieje łukaszenkowsko-putinowski reżim” – powiedziała.

„Chcę byście spojrzeli mi w oczy. Chcę zaapelować do wszystkich Białorusinów. Proszę was wszystkich: przestańcie chodzić z kwiatami, plakatami – pokojowym protestem nic nie osiągniemy! Wczoraj to stało się z Witalikiem, a jutro stanie się z wami. Im jest to obojętne, że my tu stoimy, coś krzyczymy!” – powiedziała dziewczyna Szyszoua Bażena Żołudź.

Zebrani skandowali: „Żywie Biełaruś!”, „Nie zapomnimy, nie przebaczymy!”, „Nie politycznym zabójstwom!”, „Nie katowaniu w więzieniach!”, „Wolność białoruskim więźniom politycznym!”. Podczas akcji odpalono race.

Przemawiający apelowali do prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o wzięcie pod osobistą kontrolę śledztwa w sprawie śmierci Białorusina, który według nich został zabity.

Powieszone ciało 26-letniego białoruskiego aktywisty znaleziono w jednym z kijowskich parków we wtorek rano. Dzień wcześniej o jego zaginięciu poinformował Białoruski Dom na Ukrainie. Pomaga on Białorusinom uciekającym z ojczyzny przed prześladowaniami. Jak podano, mężczyzna najprawdopodobniej wyszedł rano pobiegać i nie wrócił do domu.

Jako dwie główne potencjalne przyczyny śmierci białoruskiego aktywisty śledczy badają samobójstwo i zabójstwo upozorowane na samobójstwo – poinformowała podczas briefingu ukraińska policja. Znajomi Szyszoua deklarują, że nie wierzą w to, że odebrał sobie życie.

W kontekście śmierci aktywisty niektórzy przypominają o historii białoruskiego dziennikarza Pawła Szeremeta, który zginął w zamachu bombowym w centrum Kijowa pięć lat temu. Zleceniodawców wciąż nie ustalono.

Z Kijowa Natalia Dziurdzińska (PAP)

ndz/ ap/

- Reklama -
Źródło:PAP

Treści PREMIUM

Otrzymuj cotygodniowy e-mail od BrandsIT, który sprawia, że czytanie wiadomości jest naprawdę przyjemne. Dołącz do naszej listy mailingowej, aby być na bieżąco i uzyskać dotęp do treści PREMIUM za darmo.

- Reklama -