USA: Biden wyraził poparcie dla zawieszenia broni w walkach między Izraelem a Hamasem

Zobacz

- Reklama -

„Prezydent wyraził poparcie dla zawieszenia broni i omówił zaangażowanie USA z Egiptem i innymi partnerami w tej kwestii” – brzmi oświadczenie. Biden również „zachęcał Izrael do dołożenia wszelkich starań, aby zapewnić ochronę niewinnych cywilów”.

„Prezydent potwierdził swoje zdecydowane poparcie dla prawa Izraela do obrony przed masowymi atakami rakietowymi” – dodał Biały Dom. Obaj przywódcy także „dyskutowali o postępach w izraelskich operacjach wojskowych przeciwko Hamasowi i innym grupom terrorystycznym w Gazie”.

Jak piszą agencja Biden jest pod coraz większą presją ze strony Partii Demokratycznej, która chce bardziej stanowczego i wybrzmiałego stanowiska Waszyngtonu w sprawie konfliktu na Bliskim Wschodzie. Amerykański prezydent zdecydował się jednak na dyskretne ruchy dyplomatyczne, które opierają się na rozmowach z izraelskimi politykami i sojusznikami USA w świecie arabskim.

„Nasza kalkulacja w tej chwili jest taka, że prowadzenie tych rozmów za kulisami…jest najbardziej konstruktywnym podejściem, jakie możemy przyjąć” – powiedziała rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki. Nieoficjalnie wiadomo, że administracja Bidena w coraz większym stopniu polega na Egipcie ze względu na jego wpływy w Hamasie.

28 senatorów, czyli ponad połowa członków klubu demokratycznego w izbie wyższej amerykańskiego Kongresu, wydało w niedzielę oświadczenie, wzywające do natychmiastowego zawieszenia broni „w celu zapobieżenia dalszej eskalacji konfliktu”. Przywódca demokratycznej większości w Senacie Chuck Schumer także oświadczył, że chciałby szybkiego zawieszenia broni.

„Jesteśmy naprawdę sfrustrowani, że administracja nie reaguje pilnie w tej kwestii” – mówił Logan Bayroff, rzecznik J Street, liberalnej, proizraelskiej grupy lobbystycznej.

Agencja Reuters pisze, że amerykański prezydent jest naciskany na bardziej zdecydowane kroki od soboty, gdy Izrael zniszczył w Strefie Gazy budynek, w którym swoją siedzibę miała m.in. AP. Biały Dom skrytykował ten atak i określił go jako poważny błąd strategiczny, bowiem duża część opinii publicznej w USA zwróciła się wówczas przeciwko Izraelowi.

„Rosnąca liczba ofiar śmiertelnych wśród ludności cywilnej jest nie do przyjęcia – mówił Demokrata Joaquin Castro – Szczególnie niepokoi mnie nieproporcjonalne bombardowanie Strefy Gazy, w tym śmierć co najmniej 92 kobiet i dzieci oraz atak na budynek Associated Press”.

Wcześniej w poniedziałek szef amerykańskiej dyplomacji Antony Blinken wezwał Izraelczyków i Palestyńczyków do „ochrony ludności cywilnej, a zwłaszcza dzieci” i podkreślił, że Izrael, jako państwo demokratyczne, ma „specjalny obowiązek” w tej kwestii.

„Będziemy nadal prowadzić aktywną dyplomację, aby zakończyć ten cykl przemocy” i „jesteśmy gotowi udzielić naszego wsparcia, jeśli obie strony będą chcą doprowadzić do zawieszenia broni” – powiedział Blinken podczas wizyty w Kopenhadze.

Po raz kolejny wyraził poparcie USA dla prawa Izraela „do samoobrony”, argumentując, że „nie ma żadnej równowagi między grupą terrorystyczną, która bezkrytycznie atakuje rakietami cywilów, a krajem, który broni się przed tymi atakami”. „Dlatego wzywamy Hamas i inne ugrupowania w Gazie do natychmiastowego zakończenia ataków rakietowych” – zaapelował.

Blinken odniósł się także do sobotniego ataku na siedzibę AP. Nie wyraził słów potępienia, powtórzył jedynie „troskę” Waszyngtonu o ochronę mediów i przyznał, że Stany Zjednoczone „poprosiły” Izrael o dostarczenie „uzasadnienia” tego ataku.

„Ogólnie rzecz biorąc to jest naprawdę kluczowe. Izrael ponosi szczególną odpowiedzialność za ochronę ludności cywilnej, kiedy się broni, a to absolutnie obejmuje także dziennikarzy” – powiedział Blinken. (PAP)

zm/

- Reklama -
Źródło:PAP

Polecamy

- Reklama -