- Reklama -

Własny stadion daje piłkarzom przewagę nawet bez kibiców

Zobacz

- Reklama -

Jak wykazują analizy historycznych statystyk meczów w europejskich ligach, gospodarze wygrywają około 50 proc. spotkań, przy czym prawdopodobieństwo remisu lub porażki na własnym boisku wynosi około 25 proc. Tę „przewagę własnego boiska” często przypisuje się wpływowi miejscowych kibiców, głośno dopingujących swoją drużynę – i być może onieśmielających sędziego, co miałoby go skłaniać do podejmowania decyzji korzystnych dla gospodarzy.

W rzadkich przypadkach może też chodzić o nietypowe warunki, do jakich przyzwyczajone są miejscowe drużyny – jak w przypadku Estadio Hernando Siles, stadionu na 42 000 osób na wysokości 3637 metrów nad poziomem morza w La Paz (Boliwia). Trudno tam skutecznie stawić czoła miejscowym, jeśli nie ma czasu na aklimatyzację. W roku 2013 mimo wsparcia Leo Messiego Argentyna ledwo zremisowała tam (1:1) z Boliwią. W Europie najwyżej położone jest boisko należące do szwajcarskiego FC Gspon w Staldenried – 2000 metrów.

Zamknięcie stadionów sportowych dla kibiców podczas pandemii koronawirusa dało Danielowi Memmertowi i jego współpracownikom z Niemieckiego Uniwersytetu Sportowego w Kolonii szansę przetestowania dotychczasowych teorii. Przyjrzeli się danym z 40 000 meczów piłki nożnej mężczyzn przed i po zakazie udziału kibiców w imprezach sportowych.

Okazało się, że stronniczość sędziego wobec gospodarzy zniknęła w meczach rozgrywanych podczas blokady – drużynom gości dawano mniej żółtych i czerwonych kartek niż w meczach rozgrywanych na oczach kibiców. Jednak odsetek drużyn wygrywających mecze rozgrywane bez kibiców wzrósł zaledwie o 7 punktów procentowych w całej Europie – według Memmerta poniżej poziomu istotności statystycznej.

„Uważamy, że zachowanie terytorialne może być jednym z czynników wpływających na przewagę własnego boiska” – mówi Memmert, porównując zjawisko do tego, że dzieci są bardziej dominujące i towarzyskie we własnych domach oraz bardziej powściągliwe, gdy odwiedzają dom przyjaciela.

Występowały różnice w poszczególnych krajach: w angielskiej Premier League prawdopodobieństwo wygranej, przegranej lub remisu przez gospodarzy prawie się nie zmieniło, podczas gdy w niemieckiej Bundeslidze, w przypadku pandemii, gospodarze mieli o 15 punktów procentowych większe prawdopodobieństwo przegranej. Ponieważ mecze wciąż rozgrywane są bez kibiców, danych do dalszych analiz będzie przybywać. (PAP)

Autor: Paweł Wernicki

pmw/ agt/

- Reklama -
Źródło:PAP

Polecamy

- Reklama -
Używamy plików cookie, aby zapewnić lepszą jakość przeglądania. Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie.
Używamy plików cookie, aby zapewnić lepszą jakość przeglądania. Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie.