WUG: zawały serca najczęstszą przyczyną śmierci górników w pracy

Zobacz

- Reklama -

Problematyka zgonów naturalnych w górnictwie została przedstawiona w opublikowanym w środę raporcie nadzoru górniczego, poświęconym ocenie stanu bezpieczeństwa pracy, ratownictwa górniczego oraz bezpieczeństwa powszechnego w związku z działalnością górniczo-geologiczną w ub. roku.

„W zawód górnika jest wpisane ryzyko – zarówno przewidywalne, jak i nieprzewidywalne. Górnicy są mocno narażeni na wysiłek fizyczny, zapylenie i wysoką temperaturę. To zawód, w którym do trudnych warunków, dochodzi również stres, co sprawia, że stan zdrowia górników powinien być sprawdzany w sposób szczególny” – czytamy w opracowaniu WUG.

Przedstawiciele nadzoru górniczego wskazują, iż górnicy pracują często w skrajnie trudnych warunkach – coraz częściej w podwyższonej temperaturze, dodatkowo silnie zapylonej i charakteryzującej się wysoką wilgotnością. M.in. dlatego przypadki śmierci górników podczas pracy, podobnie jak wypadki, podlegają badaniom organów nadzoru górniczego.

W latach 2016–2020 w polskim górnictwie odnotowano łącznie 52 przypadki takich zgonów, w tym 36 (69 proc.) w kopalniach węgla kamiennego – wśród zmarłych 27 osób stanowili pracownicy zatrudnieni pod ziemią. W minionych latach najwięcej zgonów naturalnych (13) odnotowano w roku 2018, jednak liczba ta nie odbiegała znacząco od ilości zgonów w pracy, rejestrowanych każdego roku – jest ich od kilku do kilkunastu rocznie.

Dominującą grupę zmarłych stanowili pracownicy powyżej 50 lat – niespełna połowę zgonów (23) odnotowano właśnie w tej właśnie grupie wiekowej. Drugą pod względem liczby zgonów grupą wiekową, w której odnotowano 21 zgonów (40,3 proc.), byli pracownicy w wieku 41-50 lat.

Aż 32 spośród 52 zmarłych przy pracy górników (61,5 proc.) w ciągu pół roku poprzedzającego śmierć przeszło badania okresowe, w tym 14 zgonów (26,9 proc.) nastąpiło w okresie jednego miesiąca po badaniu profilaktycznym, stwierdzającym brak przeciwwskazań do pracy na określonym stanowisku.

„Niepokojący jest fakt, że spośród dziewięciu zgonów, które odnotowano w 2020 r., aż trzy dotyczyły pracowników, którzy zmarli w okresie do miesiąca od dnia profilaktycznego badania lekarskiego” – wskazuje nadzór górniczy.

Eksperci WUG oceniają, że przemysł wydobywczy, szczególnie górnictwo węgla kamiennego, należy do środowiska pracy potencjalnie najbardziej niebezpiecznego ze względu na występujące zagrożenia naturalne oraz złożoność procesu technologicznego, dotyczącego zarówno samego udostępniania złoża węgla, jak i jego wydobycia i transportu.

Główną przyczyną zgonów naturalnych górników w pracy w latach 2016–2020 był zawał mięśnia sercowego z następową ostrą niewydolnością krążeniowo-oddechową.

Eksperci WUG uważają za niezbędne podjęcie prac badawczych, umożliwiających opracowanie metodyki badań prewencyjnych w celu ograniczenia ilości zgonów naturalnych w górnictwie. „Wzrost liczby zgonów naturalnych z powodu niewydolności krążeniowo-oddechowej, powinien skłonić pracodawców do podjęcia określonych działań profilaktycznych” – czytamy w raporcie.

Już wcześniej nadzór górniczy zalecił m.in. wprowadzenie w kopalniach rozwiązań technicznych zmniejszających wydatek energetyczny pracownika zarówno podczas pracy, jak i na drogach dojścia do wyrobisk, utworzenie punktów aptecznych wyposażonych w defibrylatory (na powierzchni i pod ziemią), a także propagowanie wśród załogi zdrowego sposobu życia, np. poprzez rozpowszechnianie karnetów do obiektów sportowych w ramach pakietów zdrowotnych. WUG postuluje też poszerzenie zakresu badań profilaktycznych o diagnostykę pracy układu wydolnościowego serca.

Innym wskazanym w nowym raporcie WUG zagadnieniem są choroby zawodowe, na jakie narażeni są pracownicy branży wydobywczej. Według danych Instytutu Medycyny Pracy, w latach 2016-2020 w całym górnictwie stwierdzono łącznie 1717 przypadków chorób zawodowych, w czym największy udział miała pylica płuc – zdiagnozowano 1530 przypadków, czyli 89,1 proc. wszystkich górniczych chorób zawodowych.

Najwięcej przypadków pylicy płuc odnotowano w roku 2016, następnie w dwóch kolejnych latach był spadek, po czym w latach 2019 i 2020 – znów wzrost, odpowiednio o 67 i 61 przypadków rok do roku. Przypadki te w przeważającej większości dotyczyły emerytów. W 2020 r. odnotowano tylko pięć przypadków tego schorzenia wśród pracowników czynnych zawodowo (rok wcześniej dziewięć).

Niezmiennie największy wpływ na liczbę chorób zawodowych w górnictwie ogółem ma zachorowalność w kopalniach węgla – w ub. roku na 343 wykryte przypadki pylicy w górnictwie, 231, czyli ponad dwie trzecie, dotyczyło górnictwa węglowego – nie tylko kopalń, ale także firm usługowych pracujących na ich rzecz oraz Spółki Restrukturyzacji Kopalń, gdzie zakłady górnicze są likwidowane.(PAP)

autor: Marek Błoński

mab/ pad/

- Reklama -
Źródło:PAP

Polecamy

- Reklama -