Tesla kontynuuje agresywną ofensywę cenową, tym razem biorąc na warsztat swój najbardziej polaryzujący produkt. Wprowadzenie dwusilnikowego modelu Cybertruck z napędem na wszystkie koła w cenie 59 990 USD oraz radykalna obniżka ceny flagowego Cyberbeast o 15 000 USD to wyraźny sygnał, że producent przesuwa środek ciężkości z ekskluzywności na wolumen sprzedaży.
Decyzja ta zapada w trudnym dla branży momencie. Od września 2025 roku, po zniesieniu przez administrację Trumpa federalnych ulg podatkowych w wysokości 7 500 USD, rynek pojazdów elektrycznych odczuwalnie wyhamował. Dla Elona Muska optymalizacja cennika to nie tylko próba przyciągnięcia bardziej pragmatycznych nabywców, ale także konieczność operacyjna w obliczu rosnącej globalnej konkurencji.
Ciekawym ruchem jest ciche wycofanie „Pakietu Luksusowego”, który wskazuje, że Tesla szuka oszczędności tam, gdzie wcześniej budowała wartość dodaną. To ryzykowna gra o marże, które – jak ostrzegają analitycy – pozostaną pod silną presją, o ile firma nie zredukuje kosztów produkcji lub nie zmonetyzuje gwałtownie swoich usług cyfrowych.
Równocześnie Tesla przechodzi głęboką transformację strukturalną. Deklaracja o zakończeniu produkcji modeli S i X na rzecz rozwoju robotyki humanoidalnej w Kalifornii pokazuje, że firma przestaje postrzegać siebie wyłącznie jako producenta samochodów. W tym kontekście tańszy Cybertruck ma za zadanie utrzymać płynność finansową i dominację na drogach, podczas gdy przyszłe zyski firmy mają generować algorytmy i automatyzacja, a nie tylko stalowe nadwozia.
