Atos traci 14% przychodów. Gigant IT wycofuje się z kolejnych rynków

Francuski gigant IT Atos potwierdził gwałtowny, niemal 14-procentowy spadek przychodów organicznych w 2025 roku, co dobitnie obrazuje kosztowną cenę niedawnej walki o finansowe przetrwanie. Dyrektor generalny Philippe Salle stawia teraz na radykalną redukcję skali działalności, przyznając otwarcie, że odzyskiwanie zaufania klientów przebiega wolniej, niż zakładały pierwotne scenariusze.

2 Min
atos

Francuska grupa informatyczna Atos, niegdyś niekwestionowany lider europejskiego sektora technologicznego, oficjalnie zamknęła jeden z najtrudniejszych rozdziałów w swojej historii. Środowy komunikat giełdowy nie pozostawia złudzeń co do skali wyzwań, z jakimi mierzy się firma. Przychody grupy za rok 2025 spadły do poziomu 8 miliardów euro, co oznacza dotkliwy, organiczny spadek o 13,8%. Choć liczby te pokrywają się z wcześniejszymi, zrewidowanymi prognozami zarządu, obrazują one cenę, jaką spółka płaci za miesiące niepewności finansowej i głęboką restrukturyzację zadłużenia.

Dyrektor generalny Philippe Salle, który objął stery w newralgicznym momencie, podczas rozmowy z mediami przyjął postawę realistyczną, unikając korporacyjnego pudrowania rzeczywistości. Przyznał otwarcie, że powrót zaufania klientów postępuje wolniej, niż początkowo zakładano. Dla partnerów biznesowych i kontrahentów to kluczowy sygnał: Atos wciąż jest w fazie stabilizacji. Utrata kontraktów w ostatnim kwartale roku sugeruje, że rynek wciąż z rezerwą podchodzi do długoterminowych zobowiązań wobec dostawcy, który w szczytowym momencie był wyceniany na ponad 10 miliardów euro, a dziś jego kapitalizacja oscyluje wokół 1 miliarda.

Strategia Salle’a na najbliższe kwartały to klasyczna „ucieczka do przodu” poprzez redukcję. Firma nie tylko kontynuuje zwolnienia i wyprzedaż aktywów w Skandynawii oraz Ameryce Łacińskiej, ale zapowiada wyjście z kolejnych dziesięciu rynków w 2026 roku. Celem jest stworzenie mniejszej, ale bardziej rentownej organizacji, zdolnej do generowania gotówki. Co istotne dla inwestorów, mimo spadających przychodów, Atos spodziewa się przekroczyć swoje cele w zakresie rentowności operacyjnej za 2025 rok. Oznacza to, że drakońskie cięcia kosztów zaczynają przynosić efekty w bilansie, nawet jeśli top-line wciąż krwawi.

Dla branży IT przypadek Atos pozostaje przestrogą, ale i testem na to, czy „too big to fail” w wydaniu technologicznym ma rację bytu. Pełny obraz sytuacji oraz prognozy na rok 2026 poznamy 6 marca. Wtedy okaże się, czy radykalna kuracja odchudzająca wystarczy, by przekonać rynek, że francuski gigant najgorsze ma już rzeczywiście za sobą.

Udostępnij