Kiedy OpenAI zintegrowało funkcje wyszukiwania bezpośrednio z ChatGPT, granica między asystentem AI a tradycyjną wyszukiwarką uległa zatarciu. Teraz Komisja Europejska zamierza tę granicę sformalizować. Rzecznik Komisji, Thomas Regnier, potwierdził, że Bruksela analizuje, czy flagowy produkt OpenAI powinien zostać sklasyfikowany jako Bardzo Duża Wyszukiwarka Internetowa (VLOSE) w ramach Aktu o usługach cyfrowych (DSA).
Decyzja ta następuje po ujawnieniu przez OpenAI danych operacyjnych, które stawiają spółkę w trudnej pozycji negocjacyjnej. Zgodnie z unijnymi przepisami, próg dla zaostrzonego nadzoru wynosi 45 milionów użytkowników miesięcznie w UE. Tymczasem ChatGPT Search odnotował średnio 120,4 miliona aktywnych odbiorców w ciągu sześciu miesięcy kończących się we wrześniu 2025 roku. To niemal trzykrotne przekroczenie limitu, który nakłada na gigantów technologicznych surowe obowiązki w zakresie przejrzystości algorytmicznej oraz zarządzania ryzykiem systemowym.
Dla OpenAI ewentualna reklasyfikacja oznacza koniec ery swobody w kształtowaniu wyników wyszukiwania. Jako VLOSE, firma Sama Altmana musiałaby udostępniać swoje dane badaczom, przeprowadzać coroczne audyty zewnętrzne i aktywnie przeciwdziałać dezinformacji pod rygorem kar sięgających 6% globalnego obrotu. Chociaż Komisja deklaruje, że każdy przypadek dużych modeli językowych rozpatruje indywidualnie, precedens stworzony przez ChatGPT może zdefiniować przyszłość całego sektora generatywnej sztucznej inteligencji w Europie.
Ruch ten wymusza na inwestorach i partnerach OpenAI ponowną ocenę kosztów operacyjnych na rynku europejskim. Zamiast skupiać się wyłącznie na innowacjach produktowych, lider rynku AI musi teraz rozbudować potężny aparat compliance, by sprostać wymaganiom, które dotychczas dotyczyły głównie Google czy Binga. Europa po raz kolejny pokazuje, że za dostęp do jej gigantycznego rynku wewnętrznego trzeba zapłacić wysoką cenę w postaci ścisłego nadzoru.
