Koniec snu o cyfrowej Europie? Capgemini stawia na pragmatyzm zamiast suwerenności

Zamiast budować niezależną potęgę cyfrową, Europa otrzymuje od jednego ze swoich największych graczy IT lekcję pokory, która dla wielu brzmi jak kapitulacja. Aiman Ezzat, szef Capgemini, publicznie pogrzebał ideę pełnej suwerenności technologicznej, sugerując, że Stary Kontynent powinien pogodzić się z rolą lokatora w amerykańskiej infrastrukturze chmurowej.

2 Min
Europa
źródło: Freepik

Aiman Ezzat, CEO Capgemini, publicznie odrzucił ideę całkowitej autonomii technologicznej Starego Kontynentu, nazywając ją nierealną. Choć szef francuskiego giganta IT ubiera to w szaty pragmatyzmu, dla wielu liderów biznesowych i politycznych jego słowa to przyznanie się do trwałej zależności od Doliny Krzemowej.

Capgemini, pozycjonując się jako „pomost” między Brukselą a amerykańskimi hiperskalerami, promuje model, w którym europejskie firmy zarządzają danymi i operacjami, ale same obliczenia powierzają infrastrukturze AWS, Google czy Microsoftu. To podejście, choć wygodne krótkoterminowo, rodzi fundamentalne pytania o bezpieczeństwo i konkurencyjność regionu w dłuższej perspektywie.

Architektura zależności

Ezzat dzieli suwerenność na cztery warstwy: dane, operacje, regulacje i technologię. Twierdzi, że kontrola nad pierwszymi trzema wystarczy, by Europa czuła się bezpiecznie. Jednak to czwarta warstwa – czysta moc obliczeniowa i hardware – jest fundamentem gospodarki opartej na AI.

Pozostawienie tej warstwy w rękach amerykańskich gigantów oznacza, że europejskie firmy budują swoje najbardziej innowacyjne rozwiązania na „wynajętym gruncie”. Wobec transatlantyckich i zmienności amerykańskiej polityki handlowej, taki model czyni Europę zakładnikiem decyzji zapadających w Seattle czy Mountain View. „Suwerenne rozwiązania AI” oferowane przez Capgemini mogą okazać się jedynie estetyczną nakładką na systemy, nad którymi Europa nie ma realnej kontroli technicznej.

Między etyką a zyskiem

Krytycy wytykają Capgemini, że ich wizja suwerenności jest skrojona pod aktualne kontrakty, a nie pod strategiczny interes regionu. Firma sama zmaga się z problemami wizerunkowymi – niedawna decyzja o sprzedaży amerykańskiego ramienia obsługującego kontrakty rządowe pokazuje, jak trudno jest pogodzić rolę „niezależnego doradcy” z agresywną ekspansją na rynku USA.

Partnerstwa z lokalnymi graczami, jak Mistral AI, są prezentowane jako dowód na wspieranie europejskiego ekosystemu. Jednak dopóki te modele są trenowane i hostowane na serwerach Microsoftu, mowa o „europejskim championie” pozostaje jedynie zabiegiem marketingowym. Lekcja z wystąpienia Ezzata jest ostrzeżeniem: akceptacja „rozwiązań pomostowych” może oznaczać trwałą rezygnację z budowy własnego potencjału.

Udostępnij