Prywatność kosztem bezpieczeństwa? Wewnętrzne dylematy Meta wychodzą na jaw

Decyzja Meta o wprowadzeniu domyślnego szyfrowania w Messengerze i Instagramie stała się centralnym punktem batalii prawnej, obnażając głęboki rozłam między publiczną retoryką prywatności a wewnętrznymi ostrzeżeniami kadry zarządzającej. Ujawnione dokumenty sądowe sugerują, że gigant świadomie priorytetyzował standardy technologiczne nad zdolność do monitorowania nadużyć wobec nieletnich.

3 Min
Meta, Facebook

W Dolinie Krzemowej od lat trwa debata nad tym, gdzie kończy się prawo użytkownika do prywatności, a zaczyna odpowiedzialność platformy za bezpieczeństwo publiczne. Nowe dokumenty sądowe, ujawnione w ramach pozwu stanu Nowy Meksyk przeciwko Meta, wskazują, jak gigant mediów społecznościowych nawigował po tych burzliwych wodach. Sprawa dotyczy wdrożenia pełnego szyfrowania (end-to-end encryption) w komunikatorach Messenger i Instagram, co według wewnętrznych ostrzeżeń kadry zarządzającej mogło drastycznie ograniczyć zdolność firmy do wykrywania nadużyć wobec nieletnich.

Z ujawnionej korespondencji wynika, że najwyżsi rangą dyrektorzy Meta ds. bezpieczeństwa i polityki treści wyrażali głęboki sceptycyzm wobec planów Marka Zuckerberga już w 2019 roku. Monika Bickert, szefowa polityki treści, wprost nazywała te działania „nieodpowiedzialnymi”. Obawy nie były bezzasadne – wewnętrzne analizy szacowały, że po wprowadzeniu szyfrowania liczba zgłoszeń dotyczących wykorzystywania dzieci przesyłanych do odpowiednich służb mogłaby spaść o 65%. W liczbach bezwzględnych oznaczało to tysiące spraw rocznie, które mogłyby nigdy nie trafić na biurka śledczych.

Sprawa ta jest studium przypadku o zarządzaniu ryzykiem produktowym w skali globalnej. Meta znalazła się w kleszczach między dwoma paradygmatami. Z jednej strony, szyfrowanie jest uznawane za złoty standard ochrony danych, stosowany powszechnie przez Apple czy Google. Z drugiej strony, specyfika Facebooka i Instagrama – platform opartych na otwartych grafach społecznościowych – sprawia, że nawiązywanie kontaktów między obcymi ludźmi jest znacznie łatwiejsze niż w przypadku usług typu WhatsApp. To właśnie ta łatwość „odnajdywania ofiar”, o której pisała Antigone Davis, globalna szefowa ds. bezpieczeństwa, stanowiła główny argument przeciwko domyślnemu szyfrowaniu w tych konkretnych ekosystemach.

Oficjalne stanowisko Meta podkreśla ewolucję, jaką firma przeszła od czasu krytycznych e-maili z 2019 roku. Rzecznik Andy Stone wskazuje, że to właśnie te wewnętrzne wątpliwości stały się impulsem do stworzenia nowych zabezpieczeń przed ostatecznym wdrożeniem szyfrowania w 2033 roku. Wprowadzono m.in. restrykcje dotyczące kontaktu dorosłych z nieletnimi oraz narzędzia oparte na sztucznej inteligencji, które mają wykrywać podejrzane wzorce zachowań bez konieczności bezpośredniego „zaglądania” w treść wiadomości.

Z perspektywy rynkowej, spór w Nowym Meksyku to tylko wierzchołek góry lodowej. Meta mierzy się obecnie z falami pozwów od ponad 40 prokuratorów generalnych oraz okręgów szkolnych, które oskarżają firmę o negatywny wpływ na zdrowie psychiczne młodzieży. Wynik tych procesów może zdefiniować na nowo standardy „duty of care” (obowiązku zachowania należytej staranności) dla całego sektora Big Tech. 

Udostępnij