Polska ochrona zdrowia nie ma już problemu z brakiem cyfrowych usług; problemem jest to, że informacje zgromadzone w różnych systemach nadal nie tworzą jednej, użytecznej historii pacjenta.
Skala cyfryzacji jest duża. Z Internetowego Konta Pacjenta korzysta już 21 mln osób. W Polsce wystawiono ponad 3,15 mld e-recept i 344 mln e-skierowań. System P1 stał się podstawową infrastrukturą ochrony zdrowia, ale samo Centrum e-Zdrowia nadal określa elektroniczną dokumentację medyczną i jej wymianę jako jedno z największych wyzwań cyfryzacji sektora.
Ten sam problem występuje w całej Europie. Według badania Komisji Europejskiej z czerwca 2026 r. średni poziom dojrzałości dostępu obywateli do elektronicznej dokumentacji zdrowotnej w UE wynosi już 87 proc. Wynik wygląda dobrze, dopóki nie rozłoży się go na poszczególne rodzaje danych. E-recepty osiągają 89 proc., ale obrazy medyczne zaledwie 35 proc., a informacje o urządzeniach i implantach 59 proc. Publiczni świadczeniodawcy są podłączeni do infrastruktury wymiany danych w 85 proc., prywatni w 66 proc.
To pokazuje istotę problemu. Cyfrowy dokument nie musi być jeszcze interoperacyjną daną. Recepta może bez problemu przejść między gabinetem a apteką, podczas gdy wynik tomografii, opis badania albo wypis ze szpitala pozostają w systemie konkretnej placówki. Kolejny lekarz otrzymuje wtedy nie pełną historię leczenia, lecz jej fragment.
Koszt takiej fragmentacji jest bardzo konkretny. Powtarzane badania, ręczne przenoszenie informacji, wysyłanie dokumentów w PDF, osobne integracje między systemami i czas poświęcany na szukanie danych zwiększają koszty operacyjne placówek. Samo CeZ wskazuje, że szerszy dostęp do danych historycznych ma ograniczać powielanie diagnostyki i ułatwiać kontynuację leczenia przez kolejnych lekarzy.
OECD zwraca uwagę na jeszcze szerszy problem. Fragmentacja danych obniża efektywność systemu, utrudnia ciągłość opieki i ogranicza wykorzystanie analityki oraz sztucznej inteligencji. To szczególnie istotne dziś, gdy szpitale i firmy technologiczne inwestują w modele wspierające diagnostykę, analizę dokumentacji czy przewidywanie ryzyka. Algorytm nie rozwiązuje problemu danych, których nie otrzymał albo których znaczenie różni się między systemami.
EHDS zmienia zasady rynku
Europejska Przestrzeń Danych dotyczących Zdrowia, czyli EHDS, ma ten układ stopniowo zmienić. Rozporządzenie weszło w życie 26 marca 2025 r. Do marca 2027 r. Komisja ma przyjąć kluczowe przepisy wykonawcze. W 2029 r. we wszystkich państwach UE powinna działać wymiana kart pacjenta oraz e-recept i informacji o ich realizacji. W 2031 r. system obejmie również obrazy medyczne, wyniki badań laboratoryjnych i wypisy ze szpitali.
Największa zmiana może jednak nastąpić po stronie rynku IT. Systemy elektronicznej dokumentacji medycznej będą musiały zawierać harmonizowane mechanizmy interoperacyjności i rejestrowania dostępu. Dane mają być możliwe do importowania i eksportowania w europejskim formacie wymiany dokumentacji, a oprogramowanie nie może technicznie ograniczać autoryzowanego dostępu, udostępniania czy eksportu informacji. Producenci będą również testować zgodność tych komponentów przed wprowadzeniem systemu na rynek.
W praktyce uderza to w jeden z trwałych mechanizmów rynku medycznego IT: wysoki koszt zmiany dostawcy. Komisja Europejska wprost wskazuje, że interoperacyjność ma ograniczyć vendor lock-in i ułatwić zastępowanie lub modernizację systemów EHR. Dla producentów oznacza to słabszą ochronę wynikającą z zamkniętego ekosystemu, ale jednocześnie łatwiejsze wejście na rynki innych państw UE dzięki wspólnym wymaganiom.
Zmienia się więc również ekonomika zakupów technologicznych w ochronie zdrowia. Liczba funkcji w systemie pozostaje ważna, ale coraz większą wartość ma możliwość przeniesienia danych, połączenia ich z innymi źródłami i wykorzystania poza środowiskiem jednego producenta. Integracja przestaje być dodatkowym projektem realizowanym po wdrożeniu, a staje się cechą samego produktu.
Jednocześnie EHDS nie usuwa najtrudniejszej części problemu: jakości danych. Do marca 2027 r. Komisja ma określić wymagania dotyczące m.in. semantyki, jednolitości, spójności, dokładności i kompletności informacji zapisywanych w systemach EHR.
Europa ma już miliony cyfrowych kart, recept, badań i aplikacji. Kolejny etap nie polega na produkowaniu następnych danych, lecz na sprawieniu, by mogły być używane poza systemem, w którym powstały. Dopiero wtedy cyfryzacja ochrony zdrowia zaczyna przekładać się na produktywność, konkurencję na rynku IT i realną skalę zastosowań AI.

