Przez ostatnie lata Dolina Krzemowa żyła w rytmie optymizmu napędzanego wizją generatywnej sztucznej inteligencji. Jednak początek 2026 roku przynosi bolesne otrzeźwienie. Inwestorzy, dotychczas skłonni premiować dalekosiężne ambicje, zaczęli zadawać fundamentalne pytanie: kiedy miliardowe nakłady na infrastrukturę zaczną realnie przekładać się na marże?
Najdotkliwiej tę zmianę nastrojów odczuł Microsoft. Gigant z Redmond, który dzięki wczesnemu sojuszowi z OpenAI stał się symbolem hossy AI, stracił od początku roku blisko 17% swojej wartości rynkowej. To ubytek rzędu 613 miliardów dolarów, który sprowadził wycenę spółki poniżej bariery 3 bilionów. Niepokój budzi nie tylko tempo wydatków, ale rosnąca presja ze strony modelu Gemini od Google oraz agentów Claude od Anthropic, które coraz śmielej podgryzają pozycję rynkową Azure i Copilota.
Podobny schemat obserwujemy u Amazonu. Mimo że firma prognozuje wzrost wydatków kapitałowych o ponad 50% w skali roku, rynek zareagował wyprzedażą, która uszczupliła jej kapitalizację o 343 miliardy dolarów. Inwestorzy wysyłają jasny sygnał: „puste” obietnice o przyszłej dominacji to za mało. Apple, Alphabet, a nawet dotychczasowa gwiazda Nvidia, również odnotowały spadki, co sugeruje, że sufit wycen dla projektów opartych wyłącznie na potencjale został osiągnięty.
W tym samym czasie kapitał zaczął płynąć w kierunku spółek o bardziej namacalnych przewagach operacyjnych. TSMC i Samsung, dostarczające kluczowe komponenty fizyczne, zyskały łącznie ponad 560 miliardów dolarów wartości rynkowej. Co więcej, do tego elitarnego grona dołączył Walmart, udowadniając, że w dobie niepewności rynkowej inwestorzy szukają schronienia w stabilnych modelach biznesowych, które potrafią wykorzystać technologię do optymalizacji istniejącej sprzedaży, a nie tylko do budowania futurystycznych zamków na piasku.
Obecna korekta nie oznacza końca AI, ale jej przejście w fazę dojrzałą. Rynek przestaje nagradzać za samą obecność w wyścigu zbrojeń. Teraz liczy się efektywność kapitałowa i konkretne produkty, które rozwiązują problemy biznesowe tu i teraz. Dla liderów technologicznych oznacza to koniec okresu taryfy ulgowej i początek walki o udowodnienie, że sztuczna inteligencja to inwestycja, a nie tylko kosztowny eksperyment.
