Sektor technologiczny od miesięcy żyje obietnicą niemal nieograniczonych zysków z generatywnej sztucznej inteligencji, jednak najnowsze wyniki Akamai Technologies stanowią trzeźwiące przypomnienie o fizycznych ograniczeniach tej rewolucji. Choć spółka z Cambridge przekroczyła oczekiwania dotyczące przychodów w czwartym kwartale, prognozy na nadchodzące miesiące wywołały niemal dziewięcioprocentowy spadek kursu akcji. Powód? Rosnące koszty infrastruktury, które zaczynają podgryzać fundamenty rentowności.
Problem nie leży w braku popytu na usługi Akamai, lecz w globalnej walce o komponenty. Gwałtowna rozbudowa centrów danych przez gigantów technologicznych zassała z rynku większość dostępnych chipów pamięci. Producenci półprzewodników, goniąc za wysokomarżowymi zamówieniami dla sektora AI, ograniczyli podaż dla pozostałych graczy, co doprowadziło do drastycznych skoków cen. Dyrektor generalny Tom Leighton przyznał wprost: koszty pamięci w ostatnich miesiącach niemal się podwoiły.
Dla firm operujących na styku chmury i bezpieczeństwa, takich jak Akamai, oznacza to konieczność dokonania trudnego wyboru między utrzymaniem marży a agresywną walką o klienta. Leighton zasygnalizował już, że spółka rozważa przeniesienie części tych obciążeń na kontrahentów. Taki ruch, choć uzasadniony ekonomicznie, może wystawić na próbę lojalność klientów w czasie, gdy przedsiębiorstwa skrupulatnie optymalizują swoje budżety IT.
Mimo prognozowanego zysku na akcję w pierwszym kwartale na poziomie – USD – wyraźnie poniżej oczekiwań Wall Street – długofalowy obraz Akamai pozostaje stabilny. Spółka przewiduje, że przychody w 2026 roku mogą sięgnąć nawet mld USD. Fundamentem tego wzrostu jest niesłabnące zapotrzebowanie na cyberbezpieczeństwo i obliczenia krawędziowe (edge computing), które stają się kluczowe w dobie migracji do chmury.

