Dlaczego Lenovo nie chce tworzyć własnego LLM?

Podczas gdy rywale inwestują miliardy w budowę własnych modeli AI, Lenovo wybiera rolę globalnego integratora, stawiając na szerokie partnerstwa zamiast na zamknięty ekosystem. Firma zamierza wykorzystać swoją unikalną pozycję lidera rynku PC i smartfonów, by stać się główną platformą dostarczającą sztuczną inteligencję do użytkowników końcowych na całym świecie.

2 Min
lenovo, mwc 2024
źródło: Lenovo

W wyścigu o dominację w sektorze sztucznej inteligencji, giganci technologiczni zazwyczaj wybierają jedną z dwóch ścieżek: budowę własnych, kosztownych modeli językowych (LLM) lub ścisłą, niemal ekskluzywną symbiozę z jednym dostawcą, jak ma to miejsce w przypadku Microsoftu czy Apple. Lenovo, największy na świecie producent komputerów, postanowiło jednak napisać własny scenariusz. Zamiast rywalizować z twórcami modeli, firma zamierza stać się ich globalnym dystrybutorem.

Dyrektor finansowy Lenovo, Winston Cheng, nazywa tę strategię „podejściem orkiestrowym”. Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, Cheng nakreślił wizję firmy, która nie buduje własnej inteligencji, lecz integruje najlepsze dostępne rozwiązania w ramach autorskiego systemu Qira. To pragmatyczny ruch, który pozwala Lenovo uniknąć gigantycznych nakładów na badania i rozwój modeli, jednocześnie adresując problem fragmentacji regulacyjnej na świecie.

W przeciwieństwie do Apple, które stawia na wyselekcjonowane partnerstwa z OpenAI i Google, Lenovo otwiera drzwi dla szerokiego spektrum graczy. Na liście potencjalnych partnerów znajdują się europejski Mistral AI, saudyjski Humain oraz chińscy giganci tacy jak Alibaba i DeepSeek. Takie podejście pozwala Lenovo elastycznie reagować na lokalne przepisy dotyczące ochrony danych i suwerenności cyfrowej, co jest kluczowe dla firmy operującej na tak wielu rynkach jednocześnie.

Pozycja Lenovo jest unikalna. Jako jedyny gracz obok Apple posiadający znaczące udziały zarówno w rynku PC, jak i smartfonów (poprzez Motorolę), firma kontroluje fizyczny punkt styku użytkownika z technologią. Cheng, były bankier inwestycyjny, doskonale rozumie, że w dobie „bańki AI” i rosnących wycen, prawdziwa wartość leży w efektywnym wdrożeniu, a nie tylko w czystej mocy obliczeniowej.

Strategia ta nie jest jednak wolna od wyzwań. Rosnące ceny komponentów, zwłaszcza chipów pamięci, zmuszają Lenovo do przenoszenia kosztów na klientów. Jednocześnie firma zacieśnia współpracę z Nvidią w obszarze infrastruktury chłodzonej cieczą, celując w rynek hybrydowych centrów danych. Dla inwestorów przekaz jest jasny: Lenovo chce być niezbędnym pośrednikiem w świecie AI – platformą, bez której najlepsze modele językowe nigdy nie trafią do kieszeni i na biurka masowego odbiorcy.

Udostępnij