Przypadek czy presja na migrację? Microsoft i problem z szyfrowaniem w Outlooku

Najnowsza aktualizacja klasycznej wersji Outlooka sparaliżowała bezpieczną komunikację w środowiskach korporacyjnych, uniemożliwiając użytkownikom dostęp do zaszyfrowanych wiadomości e-mail. Choć Microsoft oficjalnie bada problem od 6 stycznia, brak ostatecznej poprawki zmusza działy IT do wdrażania uciążliwych obejść, co po raz kolejny stawia pod znakiem zapytania stabilność tego kluczowego narzędzia biznesowego.

2 Min
Microsoft, logo

Dla tysięcy menedżerów IT powrót do pracy po nowym roku rozpoczął się od kryzysu komunikacyjnego. Użytkownicy klasycznej wersji programu Outlook (Classic Outlook), którzy zaktualizowali oprogramowanie do wersji 19426.20218 w kanale Current Channel, utracili możliwość odczytywania zaszyfrowanych wiadomości. Zamiast treści e-maila, system wyświetla komunikat o błędzie weryfikacji poświadczeń oraz nieczytelny załącznik `message_v2.rpmsg`. Microsoft potwierdził problem 6 stycznia, rozpoczynając dochodzenie, jednak do momentu publikacji tego tekstu oficjalna łatka nie została wydana.

Sytuacja jest poważna, ponieważ dotyka kluczowego dla biznesu mechanizmu Information Rights Management (IRM). Błąd technicznie polega na regresji w sposobie, w jaki klient pocztowy przetwarza kontenery RPMSG przy próbie pobrania licencji użytkowania. W efekcie bezpieczna korespondencja staje się cyfrowym martwym punktem. Microsoft sugeruje obecnie doraźne rozwiązania, w tym wymuszenie na nadawcach zmiany metody szyfrowania (przez wstążkę „Opcje” zamiast menu „Plik”) lub skomplikowany dla przeciętnego użytkownika proces cofania wersji pakietu Office do kompilacji 19426.20186 za pomocą wiersza poleceń.

Awaria ta wpisuje się w niepokojący trend obserwowany w ostatnich kwartałach. Choć Microsoft oficjalnie gwarantuje wsparcie dla klasycznego Outlooka do co najmniej 2029 roku, stabilność tej platformy staje się przedmiotem dyskusji. To już trzeci poważny incydent w ciągu ostatnich czterech miesięcy – po listopadowych problemach z łącznością Exchange Online i październikowym zniknięciu aplikacji z systemów Windows.

Dla decydentów IT jest to sygnał ostrzegawczy. Gigant z Redmond agresywnie promuje „Nowego Outlooka”, aplikację opartą na architekturze webowej, która wciąż budzi opór w środowiskach korporacyjnych ze względu na braki funkcjonalne i obawy o prywatność danych. Rosnąca częstotliwość błędów w wersji klasycznej może być interpretowana dwojako: jako efekt długu technologicznego starego kodu lub, jak sugerują bardziej cyniczni obserwatorzy rynku, forma „miękkiego wygaszania” produktu poprzez obniżenie priorytetu kontroli jakości. Niezależnie od intencji Microsoftu, firmy polegające na klasycznej architekturze Exchange muszą przygotować się na to, że korzystanie z niej będzie wymagało coraz częstszych interwencji administracyjnych.

Udostępnij