Holenderski gigant płatniczy Adyen, od lat uznawany za wzór efektywności w sektorze fintech, znalazł się w punkcie zwrotnym, który idealnie obrazuje obecne dylematy Doliny Krzemowej i europejskich hubów technologicznych. Choć firma zamknęła drugą połowę 2025 roku solidnym, 21-procentowym wzrostem przychodów netto, rynki finansowe zareagowały brutalnie. Spadek akcji o 15% to sygnał, że inwestorzy przestali karmić się samymi obietnicami o skali, a zaczęli rygorystycznie rozliczać spółki z dynamiki wolumenów.
Kluczowym wyzwaniem dla Adyen pozostaje fakt, że przetworzone transakcje o wartości 745 miliardów euro minęły się z ambitnymi prognozami analityków. W świecie wysokomarżowych płatności, gdzie każdy punkt bazowy ma znaczenie, niedoszacowanie popytu o blisko 26 miliardów euro budzi niepokój o nasycenie rynku. Niemniej jednak, model biznesowy firmy wykazuje dużą odporność. Wyższe opłaty transakcyjne zdołały częściowo zamortyzować mniejszy ruch, co pozwoliło utrzymać marżę EBITDA na poziomie 53%.
Strategia Adyen ewoluuje w stronę tzw. „jednolitego handlu” (Unified Commerce). Podczas gdy tradycyjny e-commerce zmaga się z dużą konkurencją, Adyen agresywnie wchodzi do sklepów stacjonarnych. Ekspansja partnerstwa ze Starbucksem na rynki europejskie oraz obsługa terminali dla Ubera przełożyły się na 26-procentowy skok w transakcjach fizycznych. To tutaj drzemie największy potencjał optymalizacji: Adyen nie chce być tylko „rurą” do przesyłania pieniędzy, ale inteligentną warstwą analityczną.
Dyrektor finansowy, Ethan Tankowsky, wskazuje na nowy fundament wzrostu: agentyczną sztuczną inteligencję. W przeciwieństwie do wielu firm, które AI traktują jako marketingowy dodatek, Adyen dysponuje surowcem najwyższej próby – czystymi, ustrukturyzowanymi danymi transakcyjnymi w czasie rzeczywistym. Planowane zatrudnienie 600 specjalistów przy jednoczesnej automatyzacji procesów wewnętrznych ma wyśrubować marżę do poziomu 55% w ciągu najbliższych dwóch lat.
Adyen pokazuje, że przyszłość płatności nie leży w samej skali, lecz w zdolności do przekucia surowych danych o zakupach w narzędzia predykcyjne, które pomogą detalistom zrozumieć klienta lepiej niż on sam. Pytanie brzmi, czy rynek kapitałowy wykaże się wystarczającą cierpliwością, by poczekać na efekty tej transformacji.

