Choć giełdowe notowania energii mogą dawać złudne poczucie stabilizacji, rzeczywistość przedsiębiorców kształtują wydatki na modernizację sieci i rygorystyczne wymogi zachodnich kontrahentów. W tym nowym rozdaniu fotowoltaika i magazyny energii stają się krytycznym narzędziem optymalizacji wyniku finansowego.
O tym, czy polskie firmy są gotowe na „przenoszenie energii w czasie”, dlaczego brak strategii niskoemisyjnej może odciąć dostęp do kapitału i jak realnie zabezpieczyć budżet w 2026 roku, rozmawiamy z Przemysławem Brzywcym, Prezesem Zarządu Polenergia Fotowoltaika.
Brandsit: Czy w dzisiejszych realiach rynkowych przejście na zieloną energię to dla firmy wciąż głównie kwestia budowania wizerunku, czy już twarda optymalizacja kosztów, która broni się w wynikach finansowych?
Przemysław Brzywcy: Patrząc tylko na notowania Towarowej Giełdy Energii z ostatnich dwóch, trzech lat, można odnieść wrażenie, że ceny energii spadły i temat przestaje być palący. To jednak bardzo pozorny obraz sytuacji.
Równolegle do cen samej energii, systematycznie rosną opłaty dystrybucyjne, i to zdecydowanie szybciej niż inflacja. Wynika to z konieczności ogromnych inwestycji w modernizację i rozbudowę sieci, które są niezbędne, by system mógł przyjąć coraz większą ilość źródeł odnawialnych. Te nakłady w naturalny sposób są później przenoszone na użytkowników sieci.
Dodatkowo w systemie pojawiają się duże projekty OZE realizowane w ramach aukcji URE i kontraktów różnicowych. Gdy te instalacje ruszą, koszty funkcjonowania systemu również rozłożą się na wszystkich odbiorców.
W efekcie firmy nie płacą wyłącznie za „cenę energii z giełdy”, ale za cały system. Dlatego inwestycje w fotowoltaikę i magazyny energii przestają być elementem wizerunkowym, a stają się bardzo racjonalnym narzędziem optymalizacji kosztów, które realnie widać w wynikach finansowych.
Brandsit: Połączenie magazynów energii z taryfami dynamicznymi brzmi obiecująco, ale wymaga zmiany myślenia o poborze mocy. Czy polskie firmy są gotowe technologicznie, by automatycznie sterować zużyciem energii w zależności od jej chwilowej ceny i jak magazyny w tym pomagają?
P.B.: To rzeczywiście wymaga zmiany podejścia, ale technologicznie polskie firmy są na to coraz lepiej przygotowane. W wielu zakładach funkcjonują już systemy monitoringu i zarządzania energią, a ich integracja z magazynami energii oraz algorytmami reagującymi na ceny rynkowe, nie jest dziś barierą technologiczną, lecz raczej kwestią decyzji biznesowej.
W mojej ocenie to jeden z najbardziej niedocenianych kierunków optymalizacji kosztów energii. Przedsiębiorstwa bardzo często mają niestabilne zapotrzebowanie na moc, co generuje dodatkowe koszty, opłaty za przekroczenia oraz ryzyko wahań cen. Magazyn energii pozwala tę niestabilność wyrównać, stabilizując profil zużycia.
„Integracja z magazynami energii oraz algorytmami reagującymi na ceny rynkowe, nie jest dziś barierą technologiczną, lecz raczej kwestią decyzji biznesowej”
Taryfy powiązane z rynkiem energii dają z kolei możliwość zakupu prądu w momentach bardzo niskich lub nawet ujemnych cen energii oraz ograniczania poboru wtedy, gdy ceny są najwyższe. Można powiedzieć, że „przenosimy” energię w czasie.
Dzięki temu firma może jednocześnie korzystać z okazji rynkowych i zabezpieczać się przed skokami cen. W praktyce to rozwiązanie, które przy odpowiednim zaprojektowaniu potrafi znacząco poprawić ekonomikę całego zużycia energii w przedsiębiorstwie i zwiększyć jego przewidywalność kosztową.
Brandsit: Czy obserwuje Pan trend, w którym polskie firmy muszą przechodzić na zieloną energię nie z własnego wyboru, ale pod presją zachodnich kontrahentów, którzy wymagają od dostawców raportowania zerowego śladu węglowego?
P.B.: Tak, to bardzo wyraźny i powszechny trend, który obserwujemy u naszych klientów, szczególnie tych działających eksportowo na rynkach Europy Zachodniej. Widać to mocno w branży spożywczej, ale również w całym łańcuchu dostaw powiązanym z sektorem automotive.
Coraz częściej polskie firmy uczestniczące w tych łańcuchach dostaw muszą raportować swój ślad węglowy i wykazywać udział energii ze źródeł odnawialnych. W wielu branżach to już nie przewaga, ale warunek utrzymania kontraktu.
Jednocześnie przedsiębiorcy coraz wyraźniej widzą, że to nie jest wyłącznie odpowiedź na wymagania ESG czy oczekiwania kontrahentów. Właściwie zaprojektowane rozwiązania oparte na OZE po prostu się opłacają. Zielona energia przestaje być elementem wizerunkowym, a staje się źródłem realnej przewagi kosztowej i konkurencyjnej.
Dlatego firmy łączą dziś dwa aspekty. Z jednej strony budują swoją wiarygodność wobec partnerów zagranicznych, z drugiej realizują inwestycję, która broni się bardzo konkretnym business case’em.
Brandsit: W jakim stopniu brak wdrożonej strategii ESG i korzystanie z konwencjonalnych źródeł energii utrudnia dziś firmom pozyskanie taniego kredytu inwestycyjnego lub przyciągnięcie inwestorów?
P.B.: W bardzo dużym stopniu. Instytucje finansowe i fundusze inwestycyjne coraz częściej oceniają firmy nie tylko przez pryzmat wyników finansowych, ale również sposobu zarządzania ryzykiem środowiskowym i energetycznym. Brak strategii ESG, w tym brak działań związanych z transformacją energetyczną, wpływa dziś realnie na warunki finansowania.
„Brak strategii ESG, w tym brak działań związanych z transformacją energetyczną, wpływa dziś realnie na warunki finansowania”
Ma to także ogromne znaczenie w eksporcie. Kontrahenci zagraniczni zwracają uwagę na to, w jaki sposób produkowane są towary i jaką energią zasilany jest proces wytwórczy. To przestaje być elementem wizerunku, a staje się elementem oceny wiarygodności biznesowej.
Brandsit: Jaki jeden, kluczowy krok doradziłby Pan zarządom firm, które chcą w 2026 roku nie tylko spełnić nowe wymogi regulacyjne, ale przede wszystkim realnie zabezpieczyć swój budżet przed wzrostem kosztów energii?
P.B.: Przede wszystkim poprosić o rzetelny business case. Zarządy powinny rozmawiać z dostawcami technologii w bardzo prosty sposób – „jak ta inwestycja będzie się opłacała w mojej organizacji”. Niezależnie od tego, czy mówimy o fotowoltaice, magazynie energii czy połączeniu obu tych technologii.
Warto jasno określić akceptowalne kryteria stopy zwrotu i pod tym kątem oceniać te rozwiązania. Fotowoltaika czy magazyn energii to nie są dziś gadżety ani elementy mody. To realne, policzalne narzędzia, które pozwalają firmie stabilizować koszty energii i poprawiać wynik finansowy.

