Amazon podwaja prognozy dla AWS. Sztuczna inteligencja napędzi wzrost

Andy Jassy postawił wszystko na jedną kartę, ogłaszając wewnętrznie, że dzięki rewolucji AI roczne przychody AWS mogą w ciągu dekady sięgnąć astronomicznej kwoty 600 miliardów dolarów. To śmiałe podbicie stawki ma przekonać nieufne Wall Street, że obecne, gigantyczne wydatki na infrastrukturę to nie kosztowny hazard, lecz fundament pod największy biznes chmurowy w historii.

2 Min
207e6c4439271ddf244b1e170d93a23e3ddf4238eaf9fa5349bac89af520f602 e1725515422710
źródło: AWS

Andy Jassy, dyrektor generalny Amazon, wysłał rynkowi sygnał, którego nie sposób zignorować. Podczas wewnętrznego spotkania z pracownikami zrewidował swoje prognozy dotyczące przyszłości Amazon Web Services, sugerując, że dzięki rewolucji generatywnej sztucznej inteligencji roczne przychody jednostki chmurowej mogą w ciągu dekady osiągnąć pułap 600 miliardów dolarów. To dwukrotne zwiększenie wcześniejszych szacunków, które i tak uchodziły za ambitne.

Ruch Jassy’ego to próba uspokojenia inwestorów z Wall Street, którzy z rosnącym niepokojem patrzą na gigantyczne wydatki kapitałowe spółki. Plan przeznaczenia 200 miliardów dolarów w bieżącym roku głównie na infrastrukturę AI wywołał niedawno gwałtowną przecenę akcji. Jassy argumentuje jednak, że kapitał „wyłożony na ziemię” – w postaci centrów danych, energii i specjalistycznych chipów – to konieczny fundament pod popyt, który już teraz jest wyraźny i mierzalny.

Liczby mówią same za siebie. Przychodząc z poziomu 128,7 miliarda dolarów sprzedaży w 2025 roku, AWS musiałoby utrzymać średnie tempo wzrostu na poziomie około 17% rocznie przez najbliższe dziesięć lat.

Utrzymanie takiej dwucyfrowej stopy wzrostu byłoby osiągnięciem bezprecedensowym. Jassy wierzy jednak, że AI nie jest tylko kolejną funkcją chmury, ale nowym paradygmatem, który fundamentalnie zmieni skalę zapotrzebowania na moce obliczeniowe.

Amazon kończy etap eksperymentów i przechodzi do fazy brutalnej skali. Strategia ta wiąże się z ogromnym ryzykiem krótkoterminowym, co widać po reakcji giełdy, ale Jassy stawia wszystko na jedną kartę. Twierdzi, że obecne wydatki to nie „nadzieja”, lecz reakcja na konkretne sygnały z rynku.

Udostępnij