Bezpieczeństwo dzieci w sieci. Sądy uderzają w gigantów social media

Przełomowe wyroki w Kalifornii i Nowym Meksyku oznaczają koniec ery, w której giganci technologiczni mogli bezkarnie zasłaniać się federalną tarczą prawną przed skutkami działania swoich systemów. Sądy coraz wyraźniej odróżniają odpowiedzialność za posty użytkowników od odpowiedzialności za sam projekt platformy, co otwiera drogę do fali kosztownych procesów o szkodliwość algorytmów.

2 Min
social media

Przez blisko trzy dekady Sekcja 230 amerykańskiej ustawy Communications Decency Act stanowiła najskuteczniejszą linię obrony dla gigantów technologicznych. Przepis ten, chroniący platformy przed odpowiedzialnością za treści publikowane przez użytkowników, był fundamentem, na którym wyrosły potęgi Meta czy Google. Jednak ostatnie werdykty ławy przysięgłych w Kalifornii i Nowym Meksyku sugerują, że era bezkarności opartej na tym zapisie dobiega końca, a punkt ciężkości sporów prawnych przesuwa się z samej treści na architekturę systemów.

W Los Angeles ławnicy uznali MetaGoogle za odpowiedzialne za problemy ze zdrowiem psychicznym młodej kobiety, nakazując wypłatę 6 milionów dolarów odszkodowania. Jeszcze dotkliwszy cios spadł na Meta w Nowym Meksyku, gdzie zasądzono 375 milionów dolarów za wprowadzanie w błąd co do bezpieczeństwa produktów i dopuszczenie do nadużyć wobec nieletnich. Kluczowe jest tu jednak nie samo odszkodowanie, lecz strategia prawna: powodowie skutecznie dowiedli, że szkodliwy był nie konkretny post czy film, ale celowy projekt algorytmów i interfejsów, mający na celu uzależnienie użytkownika.

Sądy zaczynają odróżniać rolę platformy jako „przekaźnika” informacji od jej roli jako „projektanta” doświadczeń. Jeśli wyroki te utrzymają się w procesach apelacyjnych, każda funkcja produktu – od mechanizmu nieskończonego przewijania po systemy rekomendacji – może stać się podstawą do wielomiliardowych pozwów.

Ryzyko nie ogranicza się wyłącznie do mediów społecznościowych. Podobne batalie toczy już Roblox, a eksperci ostrzegają, że na celowniku mogą znaleźć się wszystkie platformy hostujące treści generowane przez użytkowników, w tym serwisy gamingowe czy e-commerce.

Choć Meta i Google zapowiadają walkę w sądach wyższej instancji, nastroje w systemie prawnym USA ulegają zmianie. Nawet sędziowie Sądu Najwyższego sugerują, że Sekcja 230 nie może być „kartą wolności”, która zwalnia firmy z elementarnej dbałości o bezpieczeństwo ich klientów. Dla liderów technologicznych nadchodzi czas, w którym audyt etyczny algorytmów stanie się równie istotny, co audyt finansowy. Wynik nadchodzących apelacji nie tylko rozstrzygnie o losach tysięcy toczących się spraw, ale wyznaczy nowe reguły gry dla całej gospodarki cyfrowej.

Udostępnij