Mark Zuckerberg przez lata udowadniał, że jest w stanie spalać miliardy dolarów, byle tylko umieścić gogle wirtualnej rzeczywistości w każdym amerykańskim domu. Ta era agresywnego dotowania sprzętu właśnie dobiega końca. Od 19 kwietnia Meta Platforms podnosi ceny swoich flagowych zestawów w USA, co jest czytelnym sygnałem, że rynkowe realia i kosztowna rywalizacja o dominację w sektorze sztucznej inteligencji zaczynają dyktować nowe warunki gry.
Podwyżki są odczuwalne. Podstawowy model Quest 3S z pamięcią 128 GB zdrożeje o 50 dolarów, osiągając poziom 349,99 USD. Jeszcze mocniej uderzy to w segment premium – cena gogli Quest 3 z 512 GB pamięci wzrośnie o 100 dolarów, dobijając do 599,99 USD. Oficjalnym powodem są rosnące koszty komponentów, a konkretnie układów pamięci. To paradoks obecnej hossy technologicznej: sukcesy OpenAI, Google czy Microsoftu w budowie potężnych modeli AI sprawiły, że producenci półprzewodników wolą dostarczać komponenty do wysokomarżowych centrów danych niż do elektroniki użytkowej.
Meta nie jest osamotniona w tej walce o zasoby. Podobne kroki podjęły już Dell i HP, a Sony niedawno ogłosiło drugą w ciągu niespełna roku podwyżkę cen konsoli PlayStation 5. Jednak w przypadku giganta z Menlo Park zmiana cennika ma głębszy wymiar strategiczny. Reality Labs, oddział odpowiedzialny za ambitne plany budowy metawersum, wygenerował od 2021 roku ponad 70 miliardów dolarów strat operacyjnych. Przy obecnej presji inwestorów na rentowność i konieczności finansowania infrastruktury pod generatywną AI, Zuckerberg nie może już pozwalać sobie na tak hojne subsydiowanie wejścia użytkowników do wirtualnych światów.
Ostatnie miesiące w Meta to czas zaciskania pasa w obszarze VR. Zwolnienie 10% personelu w grupie Reality Labs oraz ograniczenie rozwoju platformy Horizon Worlds pokazują, że priorytety firmy uległy trwałej zmianie. Choć nazwa Meta pozostaje pamiątką po fascynacji metawersum, dzisiejsza strategia spółki jest niemal całkowicie zorientowana na AI.
