InPost nadal szybko zwiększa skalę działalności, ale słabsza rentowność i wolniejsze tempo wzrostu przesyłek skłoniły grupę do obniżenia prognoz na 2026 rok.
W drugim kwartale przychody InPostu wzrosły o 18 proc. r/r do 4,18 mld zł, a skorygowana EBITDA o 4,4 proc. do 1,04 mld zł, nieznacznie powyżej oczekiwań analityków. Zysk netto spadł jednak o 30 proc. do 93 mln zł, a marża EBITDA obniżyła się do 25 proc. z 28,3 proc. rok wcześniej.
Różnice między rynkami są coraz większe. W strefie euro skorygowana EBITDA wzrosła o niemal 40 proc., wspierana przez rosnący udział dostaw do automatów paczkowych. W Wielkiej Brytanii i Irlandii wynik spadł o około 40 proc., gdzie grupa nadal ponosi koszty przebudowy działalności po przejęciu Yodel. Jednocześnie InPost wskazuje na słabszą dynamikę przesyłek z międzynarodowych marketplace’ów po zmianach unijnych opłat celnych.
Spółka oczekuje obecnie spadku skorygowanej EBITDA w całym 2026 roku o średni jednocyfrowy procent, zamiast wcześniejszej stabilizacji. Nakłady inwestycyjne mają wynieść około 2,1 mld zł zamiast 2,4 mld zł. Plan rozbudowy sieci zmniejszono do około 19 tys. nowych automatów, z czego 11 tys. ma trafić do strefy euro.
Cięcie CAPEX-u nie oznacza odwrotu od europejskiej ekspansji, lecz większą dyscyplinę w jej finansowaniu. Przy spodziewanej dźwigni finansowej powyżej poziomu 2,2x z końca 2025 roku coraz większego znaczenia nabiera tempo, w jakim nowe urządzenia i przejęte aktywa zaczynają generować gotówkę. Jest to szczególnie istotne w czasie trwającego wezwania na akcje InPostu prowadzonego przez konsorcjum z udziałem Adventu i FedExu.

