Australia po raz kolejny staje się globalnym poligonem doświadczalnym w relacjach na linii państwo–Big Tech. Rząd w Canberze ogłosił plany wprowadzenia „News Bargaining Incentive” – mechanizmu, który ma zastąpić dotychczasowe, mało efektywne przepisy z 2021 roku. Nowa regulacja stawia gigantów takich jak Meta, Alphabet oraz TikTok przed twardym wyborem: albo wynegocjują komercyjne umowy z lokalnymi wydawcami, albo zostaną obciążeni podatkiem w wysokości 2,25% ich lokalnych przychodów.
Zgodnie z projektem ustawy, który ma wejść w życie w lipcu 2025 roku, wpływy z nowej daniny nie zasilą ogólnego budżetu państwa, lecz zostaną bezpośrednio przekierowane do organizacji medialnych. Kluczowym kryterium podziału środków ma być liczba zatrudnionych dziennikarzy, co ma promować realne tworzenie treści, a nie jedynie zasięgi. Premier Anthony Albanese, mimo ostrzeżeń ze strony administracji USA o możliwych cłach odwetowych, podkreśla suwerenność australijskiej polityki gospodarczej.
Ruch Australii to odejście od modelu miękkich negocjacji na rzecz twardego fiskalizmu. Poprzedni system pozwalał platformom na unikanie płatności poprzez wygaszanie umów lub, w skrajnych przypadkach, blokowanie treści informacyjnych, co Meta przetestowała już w 2021 roku. Obecna propozycja jest znacznie trudniejsza do zneutralizowania z poziomu operacyjnego – podatek od przychodu jest kosztem, którego nie da się uniknąć prostą zmianą algorytmu.
Warto jednak zwrócić uwagę na ryzyko geopolityczne. Zapowiedzi Donalda Trumpa dotyczące ceł na kraje nakładające podatki na amerykańskie firmy technologiczne sugerują, że lokalna ochrona dziennikarstwa może stać się zarzewiem szerszego konfliktu handlowego. Dla sektora technologicznego oznacza to okres zwiększonej zmienności i konieczność rewizji strategii obecności na rynkach o silnych tendencjach protekcjonistycznych.
