Chiński DeepSeek oskarżony o kradzież danych. Jak to wpłynie na wyścig z USA?

Rywalizacja o dominację w dziedzinie sztucznej inteligencji wkroczyła w fazę otwartego konfliktu o własność intelektualną, gdy OpenAI oskarżyło chiński startup DeepSeek o systematyczne przejmowanie efektów swojej pracy. W poufnej notatce dla amerykańskich ustawodawców firma Sama Altmana alarmuje, że konkurent z Hangzhou wykorzystuje techniczne wybiegi, by budować potęgę swoich modeli na fundamencie danych wygenerowanych przez ChatGPT.

2 Min
DeepSeek, Chatgpt
źródło: Unsplash

W Dolinie Krzemowej podziw dla technicznej sprawności chińskiego startupu DeepSeek szybko ustępuje miejsca twardej defensywie. Jak wynika z notatki skierowanej do amerykańskich ustawodawców, do której dotarł Reuters, OpenAI oficjalnie podniosło alarm w sprawie metod stosowanych przez swojego rywala z Hangzhou. Twórcy ChatGPT twierdzą, że DeepSeek nie tylko rzucił wyzwanie amerykańskiej dominacji, ale zrobił to, systematycznie drenując intelektualną wartość wypracowaną przez laboratoria z USA.

Istota sporu ogniskuje się wokół procesu destylacji. Choć w świecie open-source jest to technika znana, OpenAI nadaje jej w tym kontekście charakter drapieżny. Według firmy kierowanej przez Sama Altmana, pracownicy DeepSeek mieli wykorzystywać rozbudowaną infrastrukturę, w tym zaciemnione routery stron trzecich, aby programowo obchodzić zabezpieczenia i masowo pozyskiwać dane z modeli OpenAI. Celem było „karmienie” własnych algorytmów odpowiedziami wygenerowanymi przez bardziej zaawansowane systemy, co w praktyce pozwala na drastyczne skrócenie czasu i obniżenie kosztów szkolenia modelu przy zachowaniu wysokiej jakości wyników.

Dla decydentów w Waszyngtonie i liderów biznesu sygnał jest jasny: chińskie modele, takie jak DeepSeek-V3 czy R1, które jeszcze niedawno chwalono za efektywność kosztową, mogą być produktem sprytnej inżynierii wstecznej, a nie tylko przełomu w algorytmice. OpenAI określa to mianem „jazdy na gapę”, sugerując, że chińska konkurencja idzie na skróty nie tylko w kwestii rozwoju, ale i bezpieczeństwa AI.

Z punktu widzenia strategii biznesowej, ruch OpenAI – polegający na proaktywnym usuwaniu kont powiązanych z próbami destylacji – oznacza koniec ery naiwnej otwartości. Jeśli najpotężniejsze modele mają służyć jako darmowe korepetytory dla rywali z państw trzecich, granica między publicznym API a własnością intelektualną stanie się głównym punktem sporu prawnego i politycznego. Dla inwestorów kluczowe pozostaje pytanie, czy sukces DeepSeek jest dowodem na słabnącą przewagę USA, czy jedynie sygnałem, że bariery wejścia w najwyższą ligę AI są łatwiejsze do przeskoczenia przy użyciu danych wypracowanych przez konkurencję.

Udostępnij