Koniec ery tanich smartfonów? Qualcomm i Arm płacą cenę za kryzys dostaw

Gwałtowne przeceny akcji Qualcommu i Arm Holdings ujawniły bolesną prawdę o współczesnym łańcuchu dostaw: nawet najbardziej zaawansowane procesory są bezużyteczne bez brakujących komponentów pamięci. Podczas gdy rynki liczyły na niezakłócony wzrost napędzany przez AI, dyrektorzy obu firm ostrzegają, że niedobory surowcowe mogą hamować sektor mobilny aż do 2027 roku.

2 Min
qualcomm

Dla inwestorów śledzących sektor półprzewodników ostatnie raporty finansowe Qualcommu i Arm Holdings miały być potwierdzeniem hossy napędzanej przez AI. Zamiast tego, rynek otrzymał lekcję z podstaw logistyki: nawet najpotężniejszy procesor jest bezużyteczny bez kości pamięci. Gwałtowne spadki akcji obu spółek – odpowiednio o 11% i 7% – to sygnał, że branża smartfonów zderzyła się ze ścianą, której nie da się przeskoczyć samymi innowacjami w architekturze chipów.

Kryzys kompletności

Problem, przed którym stoją Cristiano Amon z Qualcommu i Jason Child z Arm, nie wynika z braku zainteresowania ich technologią. To kryzys „kompletności” produktu. Qualcomm, mimo solidnej pozycji w segmencie premium, boryka się z letnimi zamówieniami, ponieważ producenci telefonów nie są w stanie zabezpieczyć odpowiednich przydziałów pamięci. Bez nich wysyłka gotowego urządzenia jest niemożliwa. Efekt? Prognozy przychodów poniżej oczekiwań i widmo stagnacji, która według analityków J.P. Morgan i Morningstar może potrwać aż do 2027 roku.

Sytuacja ta uderza rykoszetem w Arm. Model biznesowy firmy oparty na tantiemach jest bezpośrednio uzależniony od liczby sprzedanych urządzeń. Jeśli procesory mobilne zalegają w magazynach, bo brakuje do nich komponentów towarzyszących, strumień opłat licencyjnych wysycha. Szacowany 2-procentowy spadek przychodów z tantiem w Arm to konserwatywna prognoza w obliczu przewidywanego przez Counterpoint Research 7-procentowego spadku dostaw zaawansowanych chipów w 2026 roku.

Nowy podział kart

Dla biznesu płynie z tej sytuacji jasny wniosek: rosnące koszty pamięci zmienią strukturę rynku. Producenci OEM, przyciśnięci wysokimi marżami dostawców komponentów, prawdopodobnie porzucą segmenty średniej i niskiej klasy, koncentrując się na flagowcach, które są w stanie udźwignąć wyższe koszty produkcji. To sprawia, że Qualcomm i Arm muszą przyspieszyć swoją ucieczkę od monokultury smartfonowej.

Nadzieją pozostają centra danych. Amon słusznie zauważa, że niedobory w sektorze mobilnym nie muszą hamować wdrożeń chipów AI dla serwerowni. To tam przenosi się ciężar walki o marże. Inwestorzy, którzy dotąd widzieli w Qualcommie i Arm głównie „firmy od telefonów”, muszą teraz oceniać je przez pryzmat zdolności do dywersyfikacji w stronę infrastruktury AI, gdzie głód obliczeniowy jest jeszcze większy niż w kieszeni przeciętnego konsumenta.

Udostępnij