Restauracje inwestują w nowoczesne formy sprzątania. Powód? Koronawirus

Podobne tematy

Co trzecia firma przemysłowa z sektora MŚP zwiększyła automatyzację

W porównaniu z rokiem ubiegłym ponad 32 proc. małych i średnich firm przemysłowych w Polsce odnowiło swój park maszyn...

Prezes UOKiK wszczął 51 postępowań w sprawie zatorów płatniczych

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wszczął w czerwcu br. postępowania względem 51 przedsiębiorców, u których mogą występować największe zatory płatnicze....

Nazwa firmy szyta na miarę odbiorców i sukcesu online? – oto jakich błędów nie popełniać

Jeszcze w okresie poprzedzającym kwarantannę aż 55% Polaków decydowało się na zakupy w sklepach internetowych. Pandemia sprawiła, że po elektroniczne...

Właściciele lokali gastronomicznych i restauracji coraz więcej inwestują w utrzymanie czystości. By dostosować się do nowych wymogów sanitarnych kilkukrotnie wzrosło zainteresowanie nowoczesną technologią umożliwiającą sprawne i szybkie sprzątanie. To dla nich wydatek średnio cztery tysiące złotych za urządzenie czyszczące do lokalu gastronomicznego.

Niewiele branż odczuło uderzenie koronawirusa tak silnie, jak branża gastronomiczna. Jednym z wyzwań, przed którymi stanęli restauratorzy, jest konieczność dostosowania lokali do nowych rygorów higienicznych. A te są nie byle jakie – Główny Inspektorat Sanitarny opublikował długą listę procedur, podzielonych na cztery części: zapewnienie bezpieczeństwa pracowników, zapewnienie bezpieczeństwa klientów oraz procedury zapobiegawcze w przypadku podejrzenia zakażenia koronawirusem u pracownika lub klienta.

Każdy restaurator musi zatem zmierzyć się ze szczegółowymi procedurami, wcześniej nieobecnymi w codziennej pracy. Wlicza się do nich dezynfekcja blatów, wyznaczenie stref zapewniających zachowanie odpowiednich odległości pomiędzy gośćmi czy kontrola maksymalnej liczby gości, przebywających w lokalu.

Trzy progi cenowe maszyn sprzątających

Wiele lokali stanęło przed wyborem: zatrudnić firmę sprzątającą czy zainwestować w nowoczesny sprzęt do czyszczenia. Obserwatorzy branży wskazują, że większość lokali skłoniła się ku drugiej opcji. Powód? Szukając wydajnych opcji radzenia sobie z wytycznymi GIS-u właściciele restauracji kierują się głównie długofalowymi oszczędnościami.

– Rzeczywiście, obserwujemy znacznie zwiększony popyt ze strony restauratorówprzyznaje Mateusz Grelich, ekspert Nilfisk Polska, producenta urządzeń czyszczących.Najwięcej zainteresowania w branży gastronomicznej wzbudzają automaty szorująco-zbierające oraz parowniceinformuje.

Ile trzeba zapłacić za dobrej jakości urządzenie czyszczące? To kluczowe pytanie, od którego rozpoczyna się wiele rozmów. Mateusz Grelich zazwyczaj przedstawia trzy opcje cenowe.

Pierwsza z nich to grupa niewielkich, zasilanych kablowo automatów szorująco-zbierających, polecanych zwłaszcza mniejszym lokalom oraz restauracjom z dużą ilością trudno dostępnych miejsc.

– Katalogowy koszt takiego urządzenia to w chwili obecnej od 3,5 do 4,5 tys. złotych za urządzenie oraz profesjonalny środek czyszczącymówi przedstawiciel Nilfisk Polska.

Nieco większe automaty (jednak nadal z kategorii mikro) są odpowiednio droższe, ale bardziej wygodne i dostosowane raczej do lokali o większej powierzchni, mogą kosztować od 8 do 10 tys. złotych. Co istotne, w przeciwieństwie do swoich tańszych odpowiedników, zasilanych przy pomocy kabla, są to maszyny wyposażone w baterie litowo-jonowe. Prostsze staje się więc sprzątanie z dala od gniazdka elektrycznego.

Trzecią, najbardziej profesjonalną kategorią maszyn, jaką poleca Mateusz Grelich dla segmentu restauracyjnego, są automaty szorująco-zbierające za 11-13 tys. złotych. – To już bardziej zaawansowane urządzenia, umożliwiające czyszczenie w obydwu kierunkach (do przodu oraz do tyłu). Tego typu rozwiązanie pozwala dojechać do ściany, pod stolik, doczyścić trudno dostępne miejsca czy nawet fugi podłogowe – przekonuje ekspert.

Najważniejszą zaletą automatów szorująco-zbierających jest ich skuteczność oraz wydajność. Takie maszyny nie tylko szorują podłogę, ale także ją osuszają minimalizując ryzyko poślizgnięcia się na mokrej powierzchni.

Długofalowe oszczędności

– Zakup profesjonalnego urządzenia czyszczącego jest konkretnym, lecz jednorazowym wydatkiem podkreśla Mateusz Grelich. Jeśli już jesteśmy w temacie finansów, to warto podkreślić, że nowoczesne technologie są w stanie generować spore oszczędności na przykład na zużyciu wody. Większość automatów szorująco-zbierających generuje dużo niższe koszty wykorzystania wody i detergentów niż chociażby tradycyjne sprzątanie z użyciem mopainformuje ekspert Nilfisk Polska.

Po czym podaje konkretne wyliczenia: przepływ wody w automacie z grupy mikro-automatów wynosi 0,25 litra wody na minutę. Jedenastolitrowy zbiornik urządzenia oraz zastosowana bateria pozwalają na nieprzerwaną pracę przez 45 minut, a rzeczywista wydajność maszyny przez ten czas wynosi aż 667,5 metrów kwadratowych. Najmniejsze ze wspomnianych urządzeń, przedstawiciel rodziny poręcznych automatów szorująco-zbierających, przez 15 minut pracy posprząta niemal 80 metrów kwadratowych, wykorzystując zaledwie trzy litry wody.

- Reklama -

Gorące tematy

- Reklama -
X
X
Używamy plików cookie, aby zapewnić lepszą jakość przeglądania. Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie.
Używamy plików cookie, aby zapewnić lepszą jakość przeglądania. Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie.