Tokenizacja weszła w etap, w którym warto przestać pytać, czy technologia działa. Działa. Istotniejsze jest, czy jej użycie poprawia ekonomię konkretnego aktywa.
Rynek daje już dość precyzyjną odpowiedź. Według RWA.xyz wartość aktywów dystrybuowanych on-chain, bez stablecoinów, przekracza 38 mld dolarów. Nie jest jednak rozłożona równomiernie. Ponad 16,2 mld dolarów przypada na tokenizowane amerykańskie obligacje skarbowe i fundusze rynku pieniężnego. Tokenizowane nieruchomości to zaledwie około 224 mln dolarów. Ta dysproporcja dobrze pokazuje, gdzie blockchain rozwiązuje realny problem, a gdzie głównie zmienia formę zapisu własności.
Płynność jest ważniejsza niż egzotyka
Najbardziej dojrzałym zastosowaniem tokenizacji nie są nieruchomości, sztuka czy aktywa kolekcjonerskie. Są nim instrumenty służące do zarządzania gotówką.
W sierpniu BlackRock uruchomił w Europie tokenizowane klasy jednostek funduszy rynku pieniężnego w euro, dolarze i funcie. Produkty korzystają z infrastruktury Kinexys J.P. Morgan i są przeznaczone m.in. do zarządzania płynnością oraz zabezpieczeniami. Franklin Templeton umożliwia z kolei wykorzystanie jednostek tokenizowanych funduszy pieniężnych jako zabezpieczenia poza giełdą w transakcjach instytucjonalnych.
To biznesowo znacznie istotniejsze niż możliwość handlu tokenem przez całą dobę. Kapitał ulokowany w aktywie nadal może generować dochód, a jednocześnie może być szybko przenoszony, zastawiany lub wykorzystywany w rozliczeniu. Token zaczyna pełnić funkcję operacyjną.
Właśnie dlatego krótkoterminowy dług publiczny i fundusze pieniężne są dziś najbardziej przekonującą klasą aktywów do tokenizacji: mają transparentną wycenę, dużą płynność i standaryzowane prawa właściciela.
Dług ma więcej do zyskania niż akcje
Drugim naturalnym obszarem są obligacje i inne instrumenty dłużne. Bank Rozrachunków Międzynarodowych wskazuje, że dotychczasowe emisje tokenizowanych obligacji państwowych i ponadnarodowych osiągnęły około 8 mld dolarów. W badanej próbie ich koszty emisji były porównywalne z tradycyjnymi obligacjami, a spready bid-ask niższe.
Ekonomika pojawia się jednak przede wszystkim po emisji. Jedna infrastruktura może obsługiwać rejestr własności, płatności, transfer papieru, naliczanie odsetek i zabezpieczenie transakcji. BIS zwraca szczególną uwagę na atomic settlement, czyli równoczesny transfer papieru i pieniądza. W klasycznej infrastrukturze te procesy nadal wymagają współpracy wielu systemów, depozytariuszy i pośredników.
Tokenizacja nie podnosi więc wartości samej obligacji. Może obniżyć koszt jej obsługi i zmniejszyć kapitał zamrożony pomiędzy transakcją a rozliczeniem.
Należności i private credit: mocna ekonomia, trudniejsze ryzyko
Jeszcze większy potencjał operacyjny mają aktywa firmowe, które dziś funkcjonują w rozproszonych systemach: należności handlowe, finansowanie faktur, private credit czy kredyt zabezpieczony aktywami.
W lipcu POSCO International i LG CNS zakończyły test obejmujący tokenizację należności powstałych w rzeczywistych transakcjach handlowych. System umożliwiał ich emisję, transfer, rozliczenie i kontrolę uprawnień, a strony korzystały ze wspólnego rejestru danych transakcyjnych.
Tu korzyść jest łatwa do policzenia. Należność może zostać szybciej zweryfikowana, przeniesiona albo wykorzystana jako podstawa finansowania. Mniej ręcznego uzgadniania danych oznacza krótszy proces i niższy koszt administracyjny.
Problemem pozostaje ryzyko kredytowe. Blockchain potrafi potwierdzić właściciela należności i historię jej transferu. Nie potrafi sprawić, że nierzetelny dłużnik stanie się wypłacalny. W private credit jakość danych, underwriting i egzekwowalność praw pozostają ważniejsze od technologii dystrybucji.
Nieruchomości nadal przegrywają z narracją
Tokenizacja nieruchomości brzmi intuicyjnie: jeden budynek można podzielić na tysiące cyfrowych udziałów i obniżyć próg wejścia. Dane pokazują jednak skalę ograniczeń. Przy ponad 38 mld dolarów aktywów dystrybuowanych on-chain nieruchomości odpowiadają za niewiele ponad 200 mln dolarów. RWA.xyz wskazuje też, że podstawowym ograniczeniem tego rynku pozostaje płynność wtórna.
Token dzieli własność. Nie tworzy automatycznie kupujących, nie upraszcza wyceny budynku i nie zastępuje prawa nieruchomości.
Rynek wybrał już pierwszych zwycięzców
W 2026 roku tokenizacja coraz wyraźniej przesuwa się z rynku „kryptoaktywów” do infrastruktury finansowej. Komisja Europejska pracuje nad rozszerzeniem DLT Pilot Regime, a EBC przygotowuje infrastrukturę dla rozliczania tokenizowanych aktywów w pieniądzu banku centralnego. Jednocześnie obecne wykorzystanie europejskiego pilota DLT pozostaje niewielkie.
Praktyczne uzasadnienie biznesowe mają więc dziś przede wszystkim aktywa o jednoznacznych prawach, przewidywalnych przepływach i wysokich kosztach obecnej obsługi: fundusze rynku pieniężnego, obligacje, należności oraz część private credit.
Nie dlatego, że blockchain czyni je bardziej atrakcyjnymi. Dlatego, że w tych segmentach sam proces przenoszenia, rozliczania i wykorzystywania kapitału jest wystarczająco drogi, by warto było go przebudować.
