in ,

Action – jak przeżyć wielką katastrofę – przykład budujący

W piątek, 29 września, Action ogłosił swoje półroczne wyniki finansowe, przez wielu uznawane za dobre i pokazujące, że jest szansa. Jak zwykle w przypadku dystrybutorów – spory wpływ tak zwanych zdarzeń jednorazowych na wyniki w zasadzie nie pozwala osobom nie siedzącym bardzo głęboko w temacie dystrybucji IT wskazać, czy wyniki są dobre, czy niekoniecznie.

W porównaniu z resztą branży jest jednak pewna istotna różnica – w Action nie ma mowy o świadomym wyborze strategii okresów nieporównywalnych, które pozwalają powiedzieć analitykom i inwestorom, że jest genialnie, jeśli jest tylko dobrze.

Oczywiście wielu może narzekać, że 2017 rok Action zamknie obrotem nawet nie zbliżającym się do połowy tego, co udało się sprzedać w 2015, a pozostali dystrybutorzy rosną w tym czasie w siłę. Jednak nie trzeba być wytrawnym obserwatorem rynku, żeby przypomnieć sobie spektakularne upadki firm z branży IT, które nie tylko inwestorów, ale również tysiące swoich klientów i dziesiątki tysięcy nie wiedzących nic o mechanizmach gwarancyjnych użytkowników końcowych niemal z dnia na dzień zostawiali bez jakiegokolwiek wsparcia.

Zatem w przypadku Action, które moim zdaniem jest na dobrej drodze do skutecznego wygrania nierównej walki ze wszystkimi na raz, sukcesem przewyższającym inne podobne przypadki na polskim rynku jest już sam fakt, że po ponad roku od rozpoczęcia postępowania sanacyjnego wyniki w ogóle są i miał je kto opublikować. A można przecież było wzorem innych zgasić światło i udać się na zasłużoną (bez odrobiny nawet ironii) biznesową emeryturę.

Action to przykład skutecznego zarządzania kryzysem. Dodajmy – kryzysem którego skali w zasadzie nie przewidują żadne teorie zarządzania i na który nie da się organizacji wcześniej przygotować. Obserwacja walki Action z przeciwnościami losu jest niezłą lekcją życia. Budujące i absolutnie unikalne w krajach ciągle się rozwijających okazuje się być rzetelne podejście do codziennej pracy u podstaw i wiara w to, że nawet nie do końca przyjazny przedsiębiorcom system pozwala w tak trudnej sytuacji podjąć skuteczną walkę o rynkowy byt.

Niezależnie od tego, kto w sporach o podatki ma rację – te sprawy będą się przecież ciągnęły latami – warto docenić ponadprzeciętne działania Action, których celem jest odbudowanie biznesu, restrukturyzacja, walka ze zrozumiałym brakiem zaufania instytucji finansowych i stosujących często bezrefleksyjnie korporacyjne standardy dostawców.

Obserwuję dystrybucję IT od środka i z zewnątrz od ponad 20 lat i intuicja podpowiada mi, że na tym całym kryzysie Action jeszcze wiele wygra. Dziś być może na wielu polach ciągle traci dystans do konkurencji, ale w ramach restrukturyzacji tworzy organizację nie tylko niezwykle odporną na przeróżne kataklizmy, ale też lepiej przystosowaną do obecnej rynkowej sytuacji, w której obroty, ilość posiadanych umów dystrybucyjnych i wypełnienie po brzegi coraz większych magazynów nie przynosi żadnej wartości ani akcjonariuszom, ani rynkowi IT. Krótko mówiąc – Action musi teraz zrobić wiele rzeczy, na które jego konkurencja będzie musiała zdecydować się już niedługo z własnej woli. Wtedy role się odwrócą.

Wielu dystrybutorów opowiada o racjonalnym przeglądzie i ograniczeniu oferty, Action to zwyczajnie robi. Takie opowieści nieźle wyglądają w prezentacjach, ale na pierwszym slajdzie zawsze jest obrót z ostatniego kwartału, a jeśli zysk za bardzo się nie udaje – w odwodzie pozostają słynne „zdarzenia jednorazowe”. One oczywiście zdarzają się każdemu, tylko jakoś częściej odlicza się jednorazowe koszty, niż pokazuje jednorazowe zyski, które przecież też się zdarzają.

Skonsolidowane obroty pierwszego półrocza 2017 roku w wysokości niemal 800 mln zł nie zrobią wrażenia na konkurentach Action, szczególnie na tle prawie 1,9 mld zł rok wcześniej, kiedy jeszcze nic nie zapowiadało kłopotów z kontrolami skarbowymi. Za to już rentowność marż brutto wyższa niż w pierwszej połowie 2016 roku powinna robić wrażenie, choć łatwiej jest zrobić wyższą marżę procentową posiadając ograniczone finansowanie i mniejszy obrót – można skutecznie uciekać od czegoś, co dystrybutorzy nazywają transakcjami wolumenowymi, a co de facto jest obrotami między dystrybutorami i dostawami do dużych sieci handlowych, gdzie często zysk pojawia się dopiero w momencie refundacji przeróżnych rabatów posprzedażnych przez producentów, jeśli w ogóle.

Spore wrażenie w czasie prezentacji zrobiła na mnie otwartość w pokazywaniu realnych liczb, przecież pokazywania zdarzeń jednorazowych obniżających marżę brutto z 9% do 8,3% w drugim kwartale 2017 roku można było uniknąć.

Obecnie kupowanie co tylko się da w Action uważam za patriotyczny obowiązek wszystkich, a w szczególności tych, którzy narzekali na spektakularne upadki swoich dostawców sprzed lat. Rynek potrzebuje podobnie rzetelnie pracujących przedsiębiorców, a oni potrzebują wielu kontrahentów, którzy zaufają im w trudnych czasach.

Strategia Action ograniczenia masowej dystrybucji do rzeczywiście profitowych linii produktowych jest logiczna i przemyślana, w szczególności w związku z tym, że poparta jest pomysłami na wypełnienie w części dziś pustej powierzchni magazynowej produktami luźno lub wcale związanymi z branżą IT. Konsolidacja działalności i redukcja ilości spółek w Grupie Kapitałowej z pewnością doprowadzi do oszczędności w kosztach codziennego działania. W osiągnięcie spektakularnego sukcesu na rynku niemieckim osobiście jakoś wierzę jakby mniej. Działalność na rynku automatyzacji aptek i diagnostyki medycznej jest doskonałym pomysłem i na pewno przyniesie niezłą marżę, w szczególności w sytuacji, kiedy spora część specjalizujących się w tym rynku firm nie ma często wystarczającego kapitału obrotowego do realizacji złożonych projektów. O pomysłach sprzedaży produktów żywnościowych w Chinach wiem zbyt mało, żeby móc racjonalnie ocenić szanse na sukces. Wiem jedynie, że z pewnością nie przyjdzie on szybko, bowiem im większy i bardziej egzotyczny rynek, tym więcej trzeba starań, żeby na nim zaistnieć.

Obecna strategia działania Action jest wypadkową niełatwej sytuacji samej spółki, rozwoju rynku IT w naszej części Europy, doskonałej wizji Zarządu z konieczności wpasowanej w nieprzewidywalne realia i chęci spróbowania czegoś nowego, co może doprowadzić do dającej stabilność dywersyfikacji źródeł przychodów.

Tabelki pozostawiam inwestorom a raczej nawet analitykom. Wnikliwe przyglądanie się portfolio produktów dziś nie ma w zasadzie większego sensu, czasy chwalenia się nowymi umowami dystrybucyjnymi już dawno się skończyły, dziś wypada się pochwalić nawet nieśmiało ilością rozwiązanych nierentownych umów. Biznes robi się z ludźmi, a ja w ekipę z Action wierzę, bo od lat działają dla rynku w większej mierze niż dla analityków i tych, którzy pobierają dywidendę. Ten patent sprawdza się zawsze – jeśli ma się zadowolonych klientów, jest z czego rosnąć, lub wypłacać premię inwestorom.

Chcesz wiedzieć więcej?
Zapisz się na nasz newsletter!
SUBSKRYBUJ
badania psychologiczne 3

Psychologiczna strona gamingu

MŚP pracują “w trasie”